Dlaczego media traktują łagodnie brutalnych eko-aktywistów?

Dlaczego media traktują łagodnie brutalnych eko-aktywistów?

Edwin Benson | 03/04/2025

Niedawny artykuł w skrajnie lewicowym brytyjskim „The Guardian” głosi: „'Nowa faza': dlaczego aktywiści klimatyczni przechodzą od protestów do sabotażu”.

 

To nie jest nowe zjawisko

Z całym szacunkiem dla „The Guardian”, ale ta gazeta powinna kupić sobie chyba nowy kalendarz. Eko-terroryzm nie jest niczym nowym. „Friends of the Earth” (Przyjaciele Ziemi) od lat dopuszczają się brutalnych, a nawet śmiercionośnych działań, które często są bagatelizowane jako „błędnie ukierunkowane protesty”. Za każdym razem, gdy dochodzi do kolejnego aktu przemocy, główne media udają, że protestujący robią coś zupełnie nowego.

Na przykład w 1990 roku stosowano metodę „nabijania drzew”, polegający na wbijaniu metalowych kolców w drzewa przeznaczone do wycinki. Drwale, nieświadomi zagrożenia, używali pił mechanicznych, których łańcuchy pękały w kontakcie z metalem. Czasami kolce pozostawały w drewnie aż do momentu jego obrobienia w tartaku, co mogło być śmiercionośne. Jak podawało wówczas „The Washington Post”, konsekwencje bywały tragiczne.

Nowszym, choć mniej groźnym, przykładem są wydarzenia z 2022 roku, kiedy weganie wtargnęli do sklepów spożywczych. Celem ich akcji było „zwrócenie uwagi na negatywny wpływ przemysłu mleczarskiego na planetę”, jak relacjonował portal „Greenmatters”. Protestujący wylewali mleko na podłogi sklepów. Jeden z uczestników, Dave Hadden, stwierdził: „Najlepsi na świecie klimatolodzy i specjaliści od zagospodarowania gruntów wzywają do przejścia na system żywienia roślinnego. W tej chwili potrzebujemy odważnej i zdecydowanej polityki, a nie koszmaru, który widzimy”.

 

„Tyre Extinguishers”

Artykuł w „The Guardian” przedstawia destrukcyjne działania brytyjskiej organizacji „Tyre Extinguishers”. Ta luźno zrzeszona grupa zachęca ludzi do „podejmowania autonomicznych, konspiracyjnych działań przeciwko SUV-om w miastach poprzez spuszczanie powietrza z opon”.

Na swojej stronie internetowej organizacja otwarcie przedstawia swój cel: „Jesteśmy ludźmi z różnych środowisk, ale łączy nas jedno: chcemy, aby posiadanie wielkiego, zanieczyszczającego SUV-a w miejskich obszarach było niemożliwe. Bronimy się przed zmianami klimatu, zanieczyszczeniem powietrza i niebezpiecznymi kierowcami”.

Szukam wzoru dla mojego zepsutego pokolenia

Metoda działania grupy jest prosta: należy zdjąć kapturek z wentyla opony, umieścić w nim mały przedmiot (np. zieloną soczewicę), a następnie dokręcić kapturek, aż do momentu, gdy zacznie uchodzić powietrze. Według instrukcji na stronie, cały proces można przeprowadzić w mniej niż dziesięć sekund.

Grupa zaleca również zostawienie ulotki informacyjnej pod wycieraczką samochodu oraz anonimowe poinformowanie lokalnych mediów poprzez zabezpieczony serwis e-mailowy.

 

Czy kogoś to obchodzi?

Organizacja nie ma przywódcy, a uczestnicy nie muszą się nigdzie rejestrować. Choć eksperci mogliby prześledzić pochodzenie strony internetowej i zidentyfikować organizatorów, nikt jednak nie wydaje się tym przejmować.

Większość artykułów traktuje te akty wandalizmu jako ciekawostkę, a nie przestępstwo, nierzadko z lekkim podziwem. Czasami podkreślają, że poszkodowani właściciele SUV-ów pochodzą z bogatych dzielnic, co ma budzić sympatię do sprawców. Nikt nie nazywa właścicieli aut ofiarami.

Oficjalna reakcja była niemal zerowa. BBC w artykule z kwietnia 2024 roku przytoczyło stanowisko policji metropolitalnej, która lakonicznie oświadczyła, że „lokalne służby w Islington prowadzią rozmowy z radą miejską oraz mieszkańcami, aby określić skalę problemu”.

 

Poważniejsza sytuacja

Ten sam artykuł w „The Guardian” cytuje manifest organizacji „Shut the System” (STS), która ogłosiła: „Przysięgamy prowadzić kampanię sabotażu, wymierzoną w narzędzia, własność i maszyny tych, którzy najbardziej odpowiadają za globalne ocieplenie”.

Radykałowie wybrali moment precyzyjnie: podczas inauguracji Donalda Trumpa w Londynie aktywiści STS przecięli światłowody, zakłócając pracę „setek firm ubezpieczeniowych”.

 

Ataki na samochody Tesli

Kolejnym przykładem „zielonego wandalizmu” jest fala ataków na samochody marki Tesla. Po tym, jak Elon Musk związał się z administracją Trumpa, eko-aktywiści zaczęli atakować samochody, stacje ładowania i salony Tesli, używając koktajli Mołotowa.

Według „New York Post”, prokurator generalna Pam Bondi zapowiedziała surowe konsekwencje: „Niech to będzie ostrzeżenie: jeśli dołączysz do tej fali krajowego terroryzmu wymierzonego w Teslę, Departament Sprawiedliwości umieści cię za kratkami”.

Media bagatelizują te ataki, ale Departament Sprawiedliwości wreszcie traktuje eko-terroryzm poważnie.

Źródło: tfp.org