Co proces Lindsay Clancy mówi o Ameryce?

Co proces Lindsay Clancy mówi o Ameryce?
John Horvat II | 8/09/2026

Proces Lindsay Clancy dobiegł końca, a sprawa ta dobitnie świadczy o tym, co dziś jest nie tak z dzisiejszą Ameryką. Nie tylko utraciliśmy moralny punkt odniesienia, ale dyskutujemy nawet o tym, czy w ogóle potrzebujemy jakiegoś kompasu, który kierowałby naszymi czynami.

Fakty w tej sprawie są zupełnie jasne. Pani Clancy cierpiała na depresję poporodową i przechodziła intensywne leczenie, które – jak się wydawało – przynosiło postępy. Z zewnątrz życie rodzinne można było uznać za normalne. Obraz ten rozpadł się w ciągu zaledwie jednego popołudnia.

Nikt nie kwestionuje faktu, że ta matka metodycznie udusiła troje swoich dzieci, a następnie wyskoczyła z okna domu. Wcześniej wysłała męża po sprawunki, co dało jej okazję do dokonania tego okrutnego czynu. Prokuratura dowodziła, że Lindsay Clancy zabiła dzieci „z premedytacją”. Obrona utrzymywała, że w momencie popełnienia czynu nie była poczytalna.

Sprawa nie dotyczy niepodważalnych faktów. Ważne jest to, w jaki sposób jest ona przedstawiana, aby poszerzyć granice tego, co w naszym społeczeństwie uznaje się za dopuszczalne. Aktywiści i media wykorzystują tę sprawę do realizacji własnych celów.

Tworzenie ofiary

Największe zdziwienie budzi to, jak wielu Amerykanów, zwłaszcza kobiet, reaguje na tę zbrodnię w sposób przychylny. Wielu z nich usprawiedliwia te zabójstwa, zrzuca winę na innych lub przedstawia sprawę w taki sposób, by Lindsay jawiła się jako ofiara ucisku, a nie sprawczyni złych czynów.

W niedawnym artykule opublikowanym w Crisis etyk Anne Hendershott próbuje wyjaśnić motywy działania trzystu kobiet w różowych ubraniach, które codziennie protestowały przed budynkiem sądu. „Media społecznościowe uczyniły z Clancy męczenniczkę prześladowaną przez okrutny system wymiaru sprawiedliwości. Na platformie TikTok tysiące kobiet z całego świata publikują filmy, w których twierdzą, że one również mogłyby zabić własne dzieci… W grupie kobiet w różu znajdują się osoby, które postanowiły przekształcić proces w widowisko angażujące publiczność. Ich obawy wynikają z przekonania, że matki są niesprawiedliwie osądzane”.

Ten głośny proces o morderstwo przekształcił się w narrację zgodną z ideologią „woke”. Te aktywistki w różowych strojach, wspierane przez media, obwiniają „system” za to, że uczynił życie pani Clancy nie do zniesienia, i domagają się jego zmiany.

Brakujący element

Kluczem do zrozumienia tej sprawy były pewne mimochodne uwagi prokuratora. Pytania te wzbudziły podejrzenia, że prokurator za wszelką cenę starał się uniknąć poruszenia pewnego tematu.

Tematem tym był grzech. Przy wzmiankach o katolickim wychowaniu pani Clancy pojawiły się dwa krótkie odniesienia do „grzechu śmiertelnego”. Oba zostały natychmiast stłumione. Za drugim razem obrońca odegrał oburzenie i zażądał unieważnienia procesu. Przesłanie było jasne – grzech i moralność nie miały znaczenia i nie wolno było o nich wspominać.

Grzech pierworodny i cierpienie

Odniesienie do grzechu pozwala nieco lepiej zrozumieć logikę szalonego liberalnego świata. W tym przypadku przedmiotem sporu przed sądem była koncepcja grzechu pierworodnego.

Grzech pierworodny wyjaśnia, dlaczego doświadczamy cierpienia, śmierci i powszechnej skłonności do zła. Życie chrześcijanina polega na przyjęciu Krzyża Chrystusa i, z pomocą Bożej łaski, pokonywaniu tych prób, które są częścią naszego ludzkiego losu.

Mentalność liberalna neguje pojęcie grzechu pierworodnego. Zamiast tego wynosi jednostkę ponad wszystko inne i domaga się, by każdy mógł swobodnie tworzyć własną rzeczywistość. Celem życia staje się zatem przyjemność i powodzenie jednostki. Należy robić wszystko, by wyeliminować wszelkie przejawy grzechu i cierpienia. Podobnie jak w filmie hollywoodzkim, naturalnym przebiegiem życia człowieka powinno być szczęśliwe zakończenie.

Sprawa Lindsay Clancy pokazuje, dokąd prowadzi logika aborcji

Cierpienia nie da się uniknąć

Oczywiście życie nigdy tak nie wygląda. Cierpienie nieuchronnie wkracza w nasze życie, a jego końcem jest śmierć. Chociaż większość z nas stara się jak najdłużej ukrywać ból, nie ma ucieczki od tego scenariusza, który jest częścią naszej upadłej ludzkiej kondycji.

Jednak liberalna narracja musi wyjaśnić, dlaczego sprawy przybierają zły obrót. Czyni to, postrzegając wszelkie cierpienie jako skutek niesprawiedliwości. Uważa, że człowiek nigdy nie powinien doświadczać bólu, udręki ani kary. Każdemu należy umożliwić uniknięcie cierpienia, bez względu na cenę. Winę można zrzucić na kogokolwiek.

To właśnie robią protestujący w sprawie Clancy.

Część procesu

Droga do tego, co wydarzyło się w sprawie Clancy, jest wynikiem procesu, który przez pokolenia kształtował pewien sposób myślenia. W początkowych etapach tej liberalnej narracji jedynym ograniczeniem dla człowieka pragnącego uniknąć cierpienia było to, że jego czyny nie mogły krzywdzić innych.

W dzisiejszych czasach radykalnego indywidualizmu te przestały obowiązywać. Nawet bezbronne nienarodzone dziecko nie może stanąć na drodze człowieka do zaspokojenia własnych pragnień. W tych okolicznościach dopuszcza się aborcję, narkotyki i transpłciowość – mimo że powodują one cierpienie bliskich. Pragnienie jednostki jest nadrzędne.

Obwinianie wszystkich i pozwalanie na wszystko

Sprawa pani Clancy posuwa ten proces jeszcze dalej. Nikt nie wątpi, że cierpiała z powodu swojej choroby. Jednak protestujący wykorzystali tę okazję, by obarczyć winą za to cierpienie każdego i wszystko, co tylko dało się obwinić – współczesne macierzyństwo, okrutny proces sądowy, lekarzy, dzieci, męża lub ogólnie rzecz biorąc „system”.

Sprawa ta nie była indywidualnym oskarżeniem o popełnienie przestępstwa, lecz potępieniem każdego, kto dopuszczałby do cierpienia. Winowajcą jest grzech pierworodny, a ostatecznie Ten, którego obraził pierwszy grzech ludzkości.

Ofiary nie są już ograniczone do postępowania, które nikomu nie wyrządza krzywdy – mogą teraz obwiniać i krzywdzić wszystkich, w tym własne rodziny. Sprawa pani Clancy służy do propagowania poglądu, że nawet starsze dzieci mogą zostać złożone w ofierze na tym strasznym ołtarzu nihilizmu.