Ceuta pokazała największą słabość Europy. Kto naprawdę przekracza jej granice?

Ceuta pokazała największą słabość Europy. Kto naprawdę przekracza jej granice?
Fot: Screen
Rafał Topolski | 17/09/2026

Kryzys migracyjny w Ceucie pokazał problem znacznie poważniejszy niż przepełnione ośrodki czy prowizoryczne obozowiska. W ciągu dwóch dni granicę przekroczyło około 72 tys. osób. Kiedy państwo traci kontrolę nad tak masowym napływem, przestaje być w stanie skutecznie ustalić, kto rzeczywiście znajduje się na jego terytorium i czy wśród przybywających nie ma osób stanowiących zagrożenie.

Służby ostrzegały przed kryzysem

9 września Reuters ujawnił informacje pochodzące z odtajnionych dokumentów hiszpańskich służb. Narodowe Centrum Wywiadu CNI już 29 lipca ostrzegało władze w Madrycie i stronę marokańską o planach masowego przekroczenia granicy Ceuty.

Mobilizacja odbywała się także w mediach społecznościowych, gdzie grupy związane z przygotowaniami miały łącznie około 180 tys. obserwujących. Dzień później rozpoczął się masowy napływ. Hiszpański rząd przekonuje, że nie był w stanie przewidzieć jego rzeczywistej skali, jednak ujawnione dokumenty pokazują, że samo zagrożenie było znane wcześniej.

To stawia pytanie o skuteczność państwa. Problemem nie jest bowiem wyłącznie to, ilu ludzi przedostało się do Ceuty, ale również to, że tysiące osób znalazły się na terytorium Hiszpanii, zanim możliwe było ich pełne zidentyfikowanie.

Najpierw granica została przełamana, później rozpoczęto identyfikację

Pod koniec sierpnia hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało o rozszerzeniu procedur identyfikacyjnych wobec migrantów pozostających w Ceucie. Pobierano fotografie, odciski palców, sprawdzano dokumenty i policyjne bazy danych, a Hiszpania zwróciła się o wsparcie między innymi do Fronteksu i Europolu.

Same procedury są konieczne. Problem polega na tym, że zostały uruchomione na wielką skalę dopiero po masowym przekroczeniu granicy. Jeżeli w krótkim czasie do kraju dostają się dziesiątki tysięcy ludzi, państwo traci możliwość skutecznego oddzielenia uchodźcy od migranta ekonomicznego, osoby uczciwej od przestępcy czy człowieka nieszkodliwego od kogoś, kto może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa.

Nie oznacza to, że każdy nielegalny migrant jest potencjalnym terrorystą. Takie twierdzenie byłoby nieprawdziwe. Europejskie instytucje same jednak przyznają, że szlaki migracyjne mogą być wykorzystywane przez osoby wysokiego ryzyka, dlatego system graniczny przewiduje kontrole biometryczne oraz sprawdzanie baz SIS, Europolu, Eurodac i Interpolu.

Właśnie dlatego masowa nielegalna migracja jest również problemem bezpieczeństwa.

Zagrożenie dżihadystyczne pozostaje realne


Najnowszy raport Europolu dotyczący terroryzmu w Unii Europejskiej pokazuje, że zagrożenie dżihadystyczne nie zniknęło. Spośród 45 ataków terrorystycznych odnotowanych w UE w 2025 roku 24 miały charakter dżihadystyczny, a spośród 486 zatrzymań związanych z terroryzmem aż 347 dotyczyło właśnie tego nurtu.

Europol zwraca uwagę także na zmieniający się charakter radykalizacji. Coraz częściej nie są to duże, dobrze zorganizowane struktury, lecz pojedyncze osoby lub niewielkie grupy radykalizujące się za pośrednictwem internetu.

Nie ma dowodów, że wśród migrantów, którzy przedostali się do Ceuty, znajdowali się terroryści. Jednak odpowiedzialne państwo nie może opierać bezpieczeństwa na założeniu, że w wielotysięcznym, niekontrolowanym tłumie na pewno nie znajdzie się osoba powiązana z ekstremizmem. Zadaniem służb jest możliwość sprawdzenia każdego przybysza przed dopuszczeniem go do swobodnego przemieszczania się.

Problemem jest także integracja

Debata migracyjna nie powinna ograniczać się wyłącznie do kontroli granic. Europa mierzy się również z problemem integracji ludzi pochodzących ze społeczeństw o odmiennych normach kulturowych i religijnych. Szczególnym wyzwaniem pozostają polityczny islam, radykalizacja dżihadystyczna oraz środowiska, które próbują stawiać własne normy religijne lub obyczajowe ponad prawem i zasadami obowiązującymi w państwach europejskich. Dlatego polityka migracyjna powinna uwzględniać nie tylko liczbę przyjmowanych osób, ale także rzeczywistą zdolność państwa do ich integracji.

Integracja nie może oznaczać wyłącznie znalezienia pracy i mieszkania. Oznacza również poszanowanie prawa, obyczajów, instytucji oraz kulturowego dziedzictwa kraju przyjmującego. W przeciwnym razie rośnie ryzyko powstawania równoległych społeczności, funkcjonujących obok społeczeństwa większościowego zamiast w ramach wspólnego porządku prawnego i obywatelskiego.

Z katolickiego punktu widzenia nie ma sprzeczności pomiędzy pomocą potrzebującym a prawem państwa do ochrony własnych granic. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że państwa powinny, w miarę swoich możliwości, przyjmować cudzoziemców poszukujących bezpieczeństwa, ale jednocześnie władze mogą regulować imigrację ze względu na dobro wspólne (KKK 2241). Ten sam punkt wskazuje, że imigrant ma obowiązek szanować materialne i duchowe dziedzictwo kraju, który go przyjmuje, przestrzegać jego prawa i uczestniczyć w obowiązkach obywatelskich.

Dlaczego islam pozostaje trwałym zagrożeniem

Ceuta jest ostrzeżeniem dla Europy

Ceuta nie dowodzi, że każdy migrant jest przestępcą ani że wśród osób, które przekroczyły granicę, znajdowali się terroryści. Pokazuje jednak, jak szybko państwo może utracić możliwość skutecznego kontrolowania własnego terytorium, jeżeli masowa migracja przekroczy zdolności służb granicznych i administracji.

Europa może udzielać azylu ludziom rzeczywiście prześladowanym i pomagać osobom potrzebującym. Nie powinna jednak robić tego kosztem bezpieczeństwa własnych obywateli, skutecznej kontroli granic i prawa społeczeństw do zachowania swojej tożsamości.

Masowa, niekontrolowana migracja stwarza nie tylko problem ekonomiczny i humanitarny. Zwiększa także ryzyko radykalizacji, utrudnia identyfikację osób niebezpiecznych i pogłębia problemy integracyjne, które w wielu państwach Europy są już widoczne.

Ceuta powinna więc być traktowana nie jako odległy kryzys na południowym krańcu Hiszpanii, lecz jako ostrzeżenie dla całej Europy: bez kontroli granic nie ma ani skutecznej polityki migracyjnej, ani odpowiedzialnej integracji, ani bezpieczeństwa.

Jeżeli uważasz, że Polska powinna zachować pełną kontrolę nad własną polityką migracyjną i decyzjami dotyczącymi relokacji migrantów, zapoznaj się z naszą petycją „Relokacja imigrantów to dechrystianizacja Polski”. Dokument przedstawia postulaty dotyczące bezpieczeństwa granic, polityki migracyjnej, ochrony polskiej tradycji i chrześcijańskiego dziedzictwa: