Urok Lourdes

Urok Lourdes

John Horvat II | 08/01/2026

Kiedy usiadłem w pociągu, aby odbyć ostatni etap mojej podróży do Lourdes, nie mogłem przestać myśleć o tym, że była to podróż, którą w ciągu ostatnich 150 lat powtórzyły dziesiątki milionów pielgrzymów z całego świata. Odbyli tę samą podróż. Wyruszyli z podobnymi oczekiwaniami. Zapisując swoje wrażenia, kusiło mnie, by pomyśleć, że moja relacja będzie miała niewielką wartość, ponieważ historia podobna do mojej została już opowiedziana wiele razy.

Jednak, mimo że jest to ta sama historia, nie mam wątpliwości, że każda podróż jest inna. Część uroku Lourdes polega właśnie na tym, że każdy doświadcza go inaczej. Lourdes przyciąga każdego do podjęcia drogi pielgrzyma. Każdy ma inne problemy i cierpienia oraz inne oczekiwania.

Moja droga była prostą czterodniową pielgrzymką-rekolekcjami bez Internetu, telefonu komórkowego, aparatu fotograficznego, a nawet klimatyzacji. Moje oczekiwania również były proste. Szukałem spokoju duszy w świecie, który tak agresywnie ten spokój zakłóca. Szukałem czasu na refleksję i wspomnienia. Spodziewałem się oczyszczenia z tak wielu rzeczy. Chciałem tylko mieć czas, aby modlić się do Matki Bożej i prosić ją o wszystko, czego potrzebuję.

Miejsce gwałtownych kontrastów

Moje pierwsze wrażenie na temat Lourdes było takie, że jest to miejsce dramatycznych kontrastów, zrodzone z przemocy i skrajności. Okazało się ono nieoczekiwanie dramatyczne. Skaliste podnóża Pirenejów są pełne stromych klifów, tajemniczych jaskiń i rzadkiej roślinności. Rzeka Gave płynie szybko i gwałtownie. Podczas modlitwy w grocie często czuło się nagłe podmuchy silnego wiatru, które potęgowały wrażenie, że dzieje się tam coś niezwykłego i ważnego. Intensywnie gorące słońce lipcowego dnia kontrastowało z chłodnym górskim powietrzem nocy.

Kontrast ten jest szczególnie widoczny w grocie. Grota znajduje się wewnątrz ogromnego skalistego wzgórza w pobliżu rzeki. Zawsze myślałem, że grota jest oddzielona od bazyliki. Jednak ogromne gotyckie sanktuarium znajduje się tuż nad tą masywną skałą, a jego kamienne fundamenty wbijają się w skałę jak pazury, dominując i narzucając się dzikiej okolicy. Jednak Grota nadal zachowuje tę bujną dzikość, jaką musiała mieć w czasie objawień. Zewnętrzna część Groty pokryta jest nieokiełznaną krzaczastą roślinnością i dziką trawą, które uparcie przylegają do szczelin w skale.


Niemal równie dramatyczny jak krajobraz jest gwa
łtowny kontrast między pielgrzymami. Przybywają oni z całego świata i mówią wieloma językami. Jednak najbardziej uderzającym kontrastem są skrajne zderzenia kulturowe, które można dostrzec między autentycznymi oznakami oddania i wiary a najbardziej rażącymi oznakami naszej rozdrobnionej postmodernistycznej rzeczywistości, widocznymi w nowoczesnej modzie, kulturze rockowej i innych ikonach, które można znaleźć na koszulkach i czapkach pielgrzymów w stylu Che Guevary. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to właśnie cierpienie spowodowane tą wewnętrzną wojną kulturową w duszach przyciąga wielu pielgrzymów do Lourdes.
Wszystko to stanowi odpowiedni
ą scenę dla dramatu, który rozgrywa się w duszach w Lourdes. Modlisz się w tej dramatycznej scenerii.

Serce Lourdes

Sercem Lourdes jest Grota. W całym mieście znaki wskazują na la Grotte, ponieważ jest to punkt odniesienia dla miasta. Przed Grotą spędziłem wiele godzin modląc się przed naturalnej wielkości figurą Matki Bożej, która stoi około piętnastu stóp nad nami w dużej wnęce wewnątrz Groty.

Działania wokół Groty są imponujące. Odbywają się tu Msze święte, adoracje i modlitwa różańcowa. Czasami można uklęknąć bardzo blisko figury Matki Bożej. Innym razem trzeba stać z daleka z powodu tłumów. W nocy drzewo z ogromnymi świecami oświetla teren i tworzy atmosferę skupienia i oddania.

Do Groty nieustannie napływają ludzie, którzy przechodzą obok jej ścian. W głębi znajduje się źródło wody, z którego wypłynęło tak wiele uzdrowień i dobrodziejstw. Wszyscy wchodzący do groty dotykają ścian jaskini, które są już wygładzone od tak częstego dotykania. Pielgrzymi dotykają ścian, błogosławią się strumykami wody wypływającymi z małych szczelin. Przyciskają czoła do skalnych ścian. Zostawiają prośby modlitewne, świece i kwiaty. Proszą, modlą się i błagają Matkę Bożą o pomoc. Niektórzy odchodzą wzruszeni, inni po prostu zaciekawieni. Zauważyłem jednak, że wszyscy opuszczają Grotę z powagą nikt nie żartuje.

Złamana ludzkość

Lourdes należy do złamanej ludzkości. Jest pełne chorych i dotkniętych problemami, którzy przybywają tam ze swoimi beznadziejnymi przypadkami.
Szczególnie widoczni s
ą wszędzie chorzy fizycznie i niepełnosprawni, co stanowi imponujący pokaz wszelkiego rodzaju ludzkich dolegliwości. Najbardziej beznadziejne przypadki są szczególnie reprezentowane i otacza się je wzruszającą troską. Dziesiątki tysięcy wolontariuszy dbają o wszystkie potrzeby tych osób, a grupy wolontariuszek zakładają tymczasowe białe habity lub inne stroje, aby pomagać tym najmniejszym z naszych braci.

Tutaj niepełnosprawni otrzymują szczodrą miłość. Oni przyjmują tę miłość z całą pokorą i wdzięcznością. Są chorzy i nie wstydzą się swojego słabego stanu, który ostatecznie będzie udziałem wszystkich ludzi. Parady zabytkowych trójkołowych wózków inwalidzkich można zobaczyć podczas wszystkich wydarzeń procesji różańcowych, adoracji eucharystycznych i wizyt w Grocie. Wielu zostało uzdrowionych w Lourdes, inni po prostu otrzymali środki, aby radzić sobie ze swoimi cierpieniami. Wszyscy otrzymują specjalną opiekę.

Są oczywiście inni, którzy przybywają z chorobami innego rodzaju. Są to osoby cierpiące duchowo. Każdy niesie swój krzyż i swoje cierpienia. Ja również zaliczam się do tych pielgrzymów. Niekoniecznie zostaje się uwolnionym od swoich cierpień, ale czuje się, jakby nałożono balsam, który sprawia, że są one o wiele łatwiejsze do zniesienia. Odchodzi się stąd mniej złamanym.

Nocna procesja różańcowa

Procesja różańcowa jest punktem kulminacyjnym dnia.  Każdego wieczoru o dziewiątej wierni gromadzą się wokół bazyliki, aby wspólnie odmówić różaniec. Nie jest to jednak zwykła procesja. Podczas sobotniej procesji, w której uczestniczyłem, widziałem około dziewięćdziesięciu tysięcy pielgrzymów na centralnym placu.
Ka
żdego wieczoru, idąc do sanktuarium, można zauważyć, że sklepikarze wystawiają świece procesyjne z papierowymi kloszami. Za niewielką opłatą można kupić świecę i udać się na procesję. Panuje atmosfera uniesienia, a nawet triumfu, która, jak sądzę, wynika z radości bycia katolikiem prawdziwej jedności w różnorodności. Chociaż modlitwy Zdrowaś Maryjo są odmawiane w różnych językach, wszystkie inne modlitwy są odmawiane lub śpiewane w uniwersalnej łacinie bez żadnych problemów i nieporozumień.

Duża, naturalnej wielkości figura Matki Bożej z Lourdes jest majestatycznie niesiona na lektyce przez centralny plac i rozpoczyna się procesja. Dołączają do niej tysiące katolików. Setki osób chorych na wózkach inwalidzkich są pchane i ciągnięte przez wolontariuszy wzdłuż trasy procesji są oni specjalnymi gośćmi tego wydarzenia. Gdy zapada noc, świece w lampionach tworzą cudowną atmosferę sprzyjającą modlitwie.


Procesja obejmuje całą długość centralnej alei sanktuarium. Po każdej dziesiątce śpiewany jest hymn maryjny. Niepokalana Maryja jest ulubionym hymnem, ponieważ śpiewany jest w wielu językach. Podczas refrenu wszyscy zgromadzeni podnoszą świece w geście triumfu i uwielbienia Matki Bożej, co powtarzają podczas końcowego Salve Regina. Bazylika ma dwie duże esplanady, które są jak ramiona otaczające wielki plac. Podczas procesji ramiona te są również pełne modlących sięśpiewających ludzi, tworząc wrażenie ogromnego amfiteatru jedności. W końcu procesja dobiega końca, a ogromny tłum stopniowo rozchodzi się w noc.

Pani pełna żarliwej troski

A co można powiedzieć o figurze Matki Bożej z Lourdes? W jaki sposób wyraża ona siebie i komunikuje się z wiernymi? Takie opinie są z konieczności subiektywne, ponieważ Matka Boża przemawia do dusz na różne sposoby. Mogę jedynie opisać to, co odczułem w Grocie.

Moim zdaniem figura Matki Bożej z Lourdes jest bardzo francuska. Nie ma w sobie łacińskiej żywiołowości hiszpańskich czy włoskich Madonn. Stojąc w Grocie, dyskretnie spogląda w górę i mierzy swoje gesty. Nie przeszkadza jej to jednak sprawiać wrażenia wielkiego miłosierdzia i dobroci. Jej dobroć przypomniała mi francuskich kupców i przechodniów, do których zwracałem się moim łamanym francuskim w wiosce. Zwracaliby się do ciebie bardzo uprzejmie Bonjour Monsieur, a następnie robili wszystko, co w ich mocy, aby pomóc ci w rozwiązaniu problemu.

Dobroć Matki Bożej w Lourdes ma w sobie coś z tej samej uprzejmej i intensywnej dobroci, pełnej szacunku dla osoby pomimo jej słabości. Czułem się zaszczycony rozmową z Matką Bożą. W ramach tego ogromnego szacunku okazała mi rodzaj żarliwej i matczynej troski, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłem.

Z wielkim smutkiem opuściłem Lourdes i grotę w tę niedzielę rano, aby zdążyć na pociąg. Pożegnałem się i powoli odchodziłem, kilkakrotnie odwracając się, aż do ostatniego spojrzenia i ostatecznego au revoir. Scena, która pozostała w mojej pamięci.

Zmiana i obietnica

W pociągu powrotnym zastanawiałam się trochę nad pielgrzymką. Rzeczywiście, była ona bardzo podobna do milionów innych, które odbywały tę samą trasę. Potwierdziło to jednak moje przekonanie, że każda pielgrzymka jest inna i że właśnie na tym polega urok Lourdes.

Czy znalazłem to, czego szukałem? Nie doświadczyłem wielkiego cudu, ale z drugiej strony nie prosiłem o niego. Jednak w Grocie znalazłem matczyne spojrzenie, miejsce, gdzie można się modlić. Znalazłem miejsce, które gwałtownie kłóci się z naszym współczesnym, rewolucyjnym światem. Matka Boża nie idzie na kompromis z grzechami naszych czasów, ale wzywa ubogich wiernych takimi, jakimi są, i zachęca ich do powrotu do praktykowania Wiary.

Wróciłem odmieniony w sposób trudny do zdefiniowania. Zdecydowanie czułem spokój w duszy. Lourdes porządkuje duszę. Ma oczyszczający wpływ na człowieka. Wyczułem obietnicę nie ze strony Matki Bożej dla mnie, ale raczej wywołała ona ze mnie obietnicę powrotu.

Moje odczucia wyraża antyfona z Małego Oficjum Najświętszej Maryi Panny, śpiewana podczas nieszporów, która brzmi: Trahe nos Virgo immaculata, post te curremus in odorem unguentuorum tuorum. W języku angielskim modlitwa brzmi: Przyciągnij nas, o Niepokalana Dziewico, będziemy podążać za Tobą ze względu na zapach Twoich dobrych maści.

Źródło: tfp.org