Rozważając boleści Matki Bożej

Rozważając boleści Matki Bożej
America Needs Fatima | 15/09/2026

Wspomnienie liturgiczne: 15 września

Komentując ten dzień, opat Prosper Guéranger pisze, że Matka Boża, którą Bóg odwiecznie przeznaczył na Matkę swojego Syna, została w szczególny sposób zjednoczona z życiem, tajemnicami i cierpieniami Jezusa, aby mogła wiernie współdziałać w dziele Odkupienia.

Zauważa on, że Bóg musi uważać cierpienie za wielkie dobro, skoro dopuścił tak wiele cierpień na swojego Syna, którego tak bardzo umiłował. A ponieważ po swoim Synu Bóg umiłował Najświętszą Maryję Pannę bardziej niż jakiekolwiek inne stworzenie, zechciał również obdarzyć Ją cierpieniem jako najcenniejszym ze wszystkich darów.

W dniu tego uroczystego wspomnienia nasze myśli kierują się przede wszystkim ku Maryi stojącej na Kalwarii, gdzie doświadczyła największego bólu spośród wszystkich boleści, które naznaczyły Jej życie. Jej cierpienie na Kalwarii było tak ogromne, że gdyby zostało rozdzielone pomiędzy wszystkie stworzenia zdolne do cierpienia, wystarczyłoby, aby wszystkie natychmiast umarły.

Jeśli Kościół mówi o siedmiu boleściach Maryi, to dlatego, że liczba siedem od dawna symbolizuje pełnię i całość. Aby zrozumieć rozmiar cierpienia Matki Bożej, trzeba najpierw pojąć ogrom Jej miłości do Jezusa. Jej miłość jako Matki Boga jedynie pogłębiała Jej ból. Natura i łaska połączyły się w Niej, wyciskając niezwykle głębokie piętno na Jej sercu. Trudno bowiem o coś silniejszego i bardziej przynaglającego niż miłość, którą natura wszczepia w serce matki do jej syna, oraz miłość, którą łaska rodzi w duszy człowieka ku Bogu.

Rozważania te pomagają nam lepiej zrozumieć miejsce cierpienia w naszym własnym życiu. Uświadamiamy sobie, że w cierpieniu nie jesteśmy sami. Ogrom krzyży, które dźwigała Matka Boża, był tak wielki, że można powiedzieć, iż doświadczyła nie tylko siedmiu boleści, lecz wszystkich możliwych boleści. Jest Matką Bożą wszystkich boleści, ponieważ nikt nie cierpiał bardziej od Niej.

Prawdą jest, że wszystkie pokolenia będą nazywać Ją błogosławioną. Jednak w innym, choć również bardzo rzeczywistym znaczeniu, wszystkie pokolenia mogą nazywać Ją także „bolesną”.

Powinniśmy zatem lepiej zrozumieć, że kiedy cierpienie pojawia się w naszym życiu, może być znakiem Bożej miłości. Kiedy zaś nie doświadczamy cierpienia, nie otrzymujemy wszystkich tych znaków Bożej miłości, które mogą się przez nie objawić.

To właśnie w cierpieniu poddawany jest próbie nasz hart ducha. Co więcej, u ludzi, którzy cierpią – zwłaszcza gdy cierpią wiele – często dostrzega się szczególną dojrzałość, stałość i trzeźwość osądu. Dlatego gdy spotykają nas przeciwności, trudności, niezrozumienie, choroba czy konflikty, nie powinniśmy uważać ich za coś, co nigdy nie powinno się wydarzyć. Cierpienie jest czymś normalnym na tym łez padole.

Skoro cierpiała Ta, którą Bóg tak bardzo umiłował, tym bardziej i my powinniśmy być gotowi na cierpienie. Człowiek umiłowany przez Boga i Matkę Bożą również doświadcza cierpienia, ponieważ Bóg nie odmawia mu tego, czego tak obficie udzielił Tym dwojgu, których umiłował najbardziej: naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi i Jego Najświętszej Matce.

Powinniśmy więc patrzeć na pokusy, próby, napięcia i wiele innych cierpień jako na część ludzkiego życia. Możemy prosić, aby cierpienia przeminęły, lecz jeśli trwają, powinniśmy błogosławić Boga i Matkę Bożą.

Źródło: americaneedsfatima.org