
Michał Rogalski | 23/03/2026
Decyzja wydana w piątek przez Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) nie jest jedynie rozstrzygnięciem technicznym dotyczącym rejestracji dokumentu stanu cywilnego. Choć formalnie dotyczy ona konkretnego przypadku, w rzeczywistości wpisuje się w znacznie szerszy spór o to, czym jest małżeństwo i jakie miejsce zajmuje ono w porządku prawnym oraz kulturowym naszego kraju.
Sąd nakazał bowiem wpisanie do polskich ksiąg stanu cywilnego aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego poza granicami Polski. W praktyce oznacza to uznanie przez państwową instytucję dokumentu, który odnosi się do relacji nieuznawanej przez polski porządek prawny za małżeństwo. Wyrok NSA to w istocie forma aktywizmu sądowego, który abstrahuje od sejmowej debaty na temat związków partnerskich i otwiera drogę do zawierania „małżeństw” sodomskich w Polsce.
Małżeństwo jako rzeczywistość wcześniejsza niż państwo
W tradycji chrześcijańskiej małżeństwo nigdy nie było postrzegane jako konstrukcja czysto prawna ani jako instytucja stworzona przez państwo. Prawo może je regulować, chronić i określać jego skutki cywilne, jednak nie jest ono źródłem samej istoty małżeństwa.
Małżeństwo w Piśmie Świętym jest przedstawiane jako święty, dozgonny związek mężczyzny i kobiety ustanowiony przez Boga, oparty na miłości, wierności i jedności („jedno ciało” – Rdz 2,24). Słowo Boże podkreśla nierozerwalność małżeństwa („co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” – Mt 19,6) oraz traktuje je jako obraz relacji między Chrystusem a Kościołem.
Kościół katolicki odwołuje się w tej kwestii do wizji człowieka obecnej już w pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju, gdzie czytamy, że „Bóg stworzył człowieka, na podobieństwo Boga stworzył go; stworzył mężczyznę i niewiastę”, a ich wzajemna relacja została przedstawiona jako szczególna, pobłogosławiona wspólnota życia i miłości. Małżeństwo to przymierze kobiety i mężczyzny, ukierunkowane po pierwsze na wzbudzenie potomstwa i jego wychowanie, a następnie na wzajemne dobro małżonków.
Właśnie dlatego małżeństwo nie jest jedynie umową między dwiema osobami ani formą partnerstwa, które można dowolnie definiować. Jest ono rzeczywistością zakorzenioną w naturze człowieka i w porządku stworzenia, a zatem wcześniejszą niż jakiekolwiek państwowe regulacje prawne.
Spór o znaczenie słów
Współczesna debata publiczna wokół małżeństwa nie sprowadza się wyłącznie do kwestii prawnych. W istocie dotyczy ona znaczenia samych pojęć, którymi opisujemy rzeczywistość społeczną.
Jeżeli bowiem termin „małżeństwo” zaczyna być stosowany wobec relacji, które nie odpowiadają jego dotychczasowej definicji zakorzenionej zarówno w tradycji kulturowej, jak i w nauczaniu chrześcijańskim, wówczas zmienia się nie tylko język, lecz także sposób rozumienia jednej z podstawowych instytucji życia społecznego.
Pod płaszczykiem wprowadzania równości i fałszywej różnorodności redefinicja małżeństwa prowadzi do rozmycia jego pierwotnego sensu oraz do stopniowej utraty jego szczególnego charakteru jako związku kobiety i mężczyzny.
Godność osoby a ocena relacji
Warto przy tym jasno podkreślić, że każda osoba posiada niezbywalną godność i powinna być traktowana z należnym jej szacunkiem.
Jednocześnie Kościół przypomina, że nie każda forma relacji międzyludzkiej może zostać uznana za moralnie równoważną z małżeństwem rozumianym jako przymierze kobiety i mężczyzny. Rozróżnienie to bywa dziś często pomijane w debacie publicznej, co prowadzi do uproszczeń i nieporozumień.
Gdy prawo oddala się od fundamentów
Historia pokazuje, że prawo stanowione przez człowieka nie zawsze pozostaje w pełnej harmonii z zasadami moralnymi czy z przekonaniami religijnymi społeczeństwa. Zdarza się, że ustawodawstwo lub orzecznictwo sądowe podążają w kierunku zmian, które budzą sprzeciw.
Właśnie z taką sytuacją mamy dziś do czynienia. Uznanie przez instytucje państwowe dokumentu dotyczącego małżeństwa jednopłciowego to krok w stronę zmiany definicji małżeństwa, która od wieków była zakorzeniona w kulturze chrześcijańskiej, na której budowana jest nasza Ojczyzna.
Z tej perspektywy problem nie dotyczy wyłącznie jednego wyroku ani jednego przypadku administracyjnego. Dotyczy on raczej pytania o to, czy prawo państwowe powinno odzwierciedlać pewien obiektywny porządek moralny, czy też może dowolnie redefiniować podstawowe instytucje życia społecznego.
Odpowiedzialność wiernych
W sytuacjach takich jak ta wielu wiernych staje przed pytaniem o własną postawę. Czy należy traktować podobne wydarzenia wyłącznie jako element zmieniającej się rzeczywistości prawnej, czy też jako moment wymagający wyraźnej obrony norm i zasad katolickich?
Spokojne i konsekwentne przypominanie o tym, co stanowi fundament życia moralnego jest wyrazem troski o dobro wspólne, a nie jedynie obroną własnych przekonań religijnych.
Pytanie o przyszłość
Piątkowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z pewnością nie zakończy debaty o małżeństwie w Polsce. Mamy nadzieję, że pobudzi uśpionych katolików do żywiołowej reakcji w obronie małżeństwa i rodziny.
Dla katolików odpowiedź na te wyzwania pozostaje zakorzeniona w przekonaniu, że prawda o człowieku i o małżeństwie nie jest tworzona przez decyzje instytucji ani przez zmieniające się opinie społeczne. Jest ona odkrywana w świetle rozumu, doświadczenia ludzkiej natury oraz Objawienia.
Nawet najbardziej doniosłe orzeczenia sądowe nie są w stanie zmienić istoty rzeczywistości, którą małżeństwo wyraża od początku Stworzenia: trwałego przymierza kobiety i mężczyzny, stanowiącego fundament rodziny i jedną z podstaw ładu społecznego, wyniesionego przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa do rangi sakramentu.