Na ulicach przeciw aborcji w Hadze i Lejdzie: satanistyczne okrzyki przeciwników życia

Na ulicach przeciw aborcji w Hadze i Lejdzie: satanistyczne okrzyki przeciwników życia

Kobus Suttorp | 16/03/2026

W poniedziałek 9 marca wolontariusze naszej siostrzanej organizacji z Holandii, Stirezo Pro Life, przeprowadzili uliczną akcję przeciwko aborcji. Wywołało to gwałtowne reakcje ze strony zwolenników aborcji.


Pro-life głos wreszcie na uniwersytetach

Celem wolontariuszy było, aby przez cały tydzień przemierzać kolejne miasta Holandii i Flandrii. Do kampanii dołączyli także młodzi wolontariusze z Polski.

W centrach miast i na uniwersyteckich kampusach prowadzili kampanię na rzecz nienarodzonych dzieci. Szczególnie na uniwersytetach ważne jest, by zwrócić uwagę na los nienarodzonego dziecka, wbrew dominującym wśród profesorów poglądom feministycznym. Studenci podchodzili do naszych wolontariuszy mówiąc, jak bardzo dodaje im otuchy to, że w końcu słyszą wyraźny głos popierający ochronę życia.


Czterech młodych mężczyzn zmienia zdanie

W poniedziałek 9 marca wolontariusze prowadzili kampanię w Hadze, przy lokalnym kampusie Uniwersytetu Lejdy. Było tam wielu przechodniów, zarówno studentów, jak i uczniów szkół średnich. Wolontariusze rozmawiali z czterema młodymi mężczyznami, którzy w pewnym sensie popierali aborcję, na przykład w przypadku gwałtu. „Czy dziecko powinno być karane za grzechy ojca?” – zapytali wolontariusze. To skłoniło ich do refleksji. Zmienili zdanie i życzyli powodzenia.


Rozmowa skłania ludzi do refleksji: czy jestem za, czy przeciw aborcji?

Rozmowy te skłaniają ludzi do pytania: czy jestem za, czy przeciw aborcji? Takie momenty pokazują, jak skuteczna może być bezpośrednia obecność w przestrzeni publicznej.

Różnice pokoleniowe między uczniami a nauczycielami

Uczestnicy kampanii rozmawiali z wieloma grupami uczniów, którzy byli na wycieczce w Hadze. To fascynujące rozmowy z młodymi ludźmi, którym często nigdy nie wyjaśniono dokładnie stanowiska ruchu pro-life. Niestety, wielokrotnie interweniował starszy nauczyciel, aby odesłać młodzież, twierdząc za każdym razem, że „nie są zainteresowani”. Widać tu przepaść pokoleniową: młodzież wykazuje otwartość na stanowisko pro-life, której brakuje starszym osobom tkwiącym w dogmatach „wolności” seksualnej z lat 70.

Dolle Mina’s w akcji

Wkrótce pojawiły się aktywistki z grupy Dolle Mina. Grupa ta otrzymuje dotacje od rządu centralnego, co zawsze świadczy o braku poparcia wśród społeczeństwa. Próbowały spalić nasze ulotki pro-life, ale bezskutecznie. Ich proaborcyjne hasła zostały zakłócone przez przechodzącego chrześcijanina, który wyraźnie sympatyzował z naszą kampanią uliczną. Podszedł do Dolle Mina, aby podjąć dyskusję. Próby naszych wolontariuszy, aby nawiązać rozmowę z Dolle Mina, zakończyły się fiaskiem: aktywistki odmówiły debaty.


Wolontariusze Stirezo Pro Life prowadzą kampanię uliczną wspólnie z zagranicznymi działaczami pro-life z TFP Student Action Europe

Współpraca z młodymi wolontariuszami z Polski

Wolontariusze Stirezo Pro Life prowadzili kampanię razem z zagranicznymi obrońcami życia z TFP Student Action Europe. Na karawanie byli też młodzi wolontariusze z Polski, którzy dołączyli dzięki wcześniejszemu udziałowi w Akademii Zimowej TFP. Ich obecność wzbogaciła kampanię i dodała siły młodzieńczemu głosowi ochrony świętości życia.

Szokujące okrzyki w Lejdzie

W Lejdzie wolontariusze prowadzili swoją kampanię przy Dworcu Głównym. Rozmawiali z wieloma studentami, którzy entuzjastycznie reagowali na przekaz. Starsi przechodnie spontanicznie dziękowali za odważną obronę życia.

Jednak i tam pojawili się zwolennicy aborcji. Ich okrzyki były tak szokujące, że wbrew ich zamiarowi uświadamiały ludziom naszą prawdę: aborcyjny aktywizm nie promuje wolności, lecz śmierć. 

Groźby śmierci skierowane pod naszym adresem

Zwolenniczki aborcji dwukrotnie groziły naszym wolontariuszom śmiercią. We łzach krzyczały, że chcą jak najszybciej dokonać aborcji. Jedna z kobiet, która wdała się z nami w dyskusję, powiedziała nawet, że gdyby nosiła w łonie naszego Pana Jezusa Chrystusa jako nienarodzone dziecko, poddałaby się aborcji. Kto tak myśli, ten naprawdę żyje w niezgłębionej ciemności.


Zwolennicy aborcji powołują się na demony

Szczególnie niepokojące było jawne satanistyczne nastawienie zwolenników aborcji. Zwłaszcza podczas modlitwy w ich oczach pojawiało się dziwne, przerażające spojrzenie. Skandowali: „Nikt nie staje po twojej stronie, z wyjątkiem szatana”. I: „Jest nas wielu” – odpowiedź demonów na pytanie Chrystusa „Jak ci na imię?” z Ewangelii Marka 5,9. To przerażające, słyszeć dosłownie słowa demonów. Ich histeryczne zachowanie kontrastowało z opanowaną i spokojną postawą naszych wolontariuszy.

Aborcja jako walka religijna

Te demoniczne reakcje pokazują, że walka z aborcją jest walką religijną, toczoną między Bogiem a szatanem. Sceny w Lejdzie przypominają ostatni Marsz dla Życia, kiedy to ksiądz uniósł krzyż z medalikiem św. Benedykta (który ma działanie egzorcyzmujące) przed grupą kontrdemonstrantów popierających aborcję. Ich wrzaski przerodziły się w przerażający krzyk.


Satanizm związany z aborcją budzi odrazę

Głupotą jest szukanie zbyt wiele logiki w złu. Można jednak zadać sobie pytanie, co zwolennicy aborcji chcą osiągnąć swoimi satanistycznymi hasłami i dziwacznym zachowaniem. Odpychają oni normalnych ludzi. Ci ostatni są coraz bardziej podatni na rozsądne argumenty – mianowicie, że każde dziecko ma prawo do życia – i stają się również bardziej krytyczni wobec aborcji, jak pokazują sondaże opinii publicznej. Swoim histerycznym, a nawet agresywnym nastawieniem zwolennicy aborcji nie zyskują poparcia.


Sztandar cywilizacji chrześcijańskiej – wraz z naszymi zasadami „tradycji, rodziny i własności prywatnej” 
– nadal dumnie stoi w obliczu aktywistów aborcyjnych.

Źródło: stirezo.nl