Na granicy Europy budzi się naród. Albania powraca do Kościoła!

Na granicy Europy budzi się naród. Albania powraca do Kościoła!

Nelson Fragelli 09/12/2025

Od wielu lat mieszkam w Europie Zachodniej. Podobnie jak wielu z nas, często z pewnym smutkiem zastanawiam się nad widocznym upadkiem wiary chrześcijańskiej w naszym społeczeństwie. Nasze kościoły pustoszeją, nasze tradycje zanikają, a pewna apatia wydaje się paraliżować nasze serca. W trakcie szeroko zakrojonych badań natrafiłem na zaskakujący fakt – być może znak, który Najświętsza Maryja Panna chce zwrócić uwagę tych, którzy ją kochają i służą Kościołowi jej Syna.

Zjawisko to pochodzi z kraju, o którym zbyt często się zapomina: Albanii. A dokładniej z Kosowa, tej bałkańskiej ziemi, która doświadczyła wojen, prześladowań, dyktatur, islamizacji... ale która dziś, wbrew wszelkim przeciwnościom, być może powróci do tego, czym w głębi serca nigdy nie przestała być: ziemią chrześcijańską.

20 października 2023 r. w mieście Deçan w Kosowie siedemdziesięciu Albańczyków zebrało się i publicznie wyrzekło się islamu, ogłaszając: „Od dzisiaj nie jesteśmy już muzułmanami”. Ten silny, pokojowy, ale zdecydowany gest zapoczątkował masowy ruch powrotu do katolicyzmu, często dyskretny, czasem tajny, ale bardzo realny. Od tego czasu tysiące innych osób poszło w ich ślady.

Niektórzy zostali ochrzczeni, inni rozpoczęli drogę katechumenatu, wspierani przez odważnych księży katolickich i kilku intelektualistów, którzy przeszli na katolicyzm.

Zjawisko to nie jest tylko chwilową modą. Jest to powrót do naszych korzeni, przebudzenie głębokiej pamięci narodu, który pomimo pięciu wieków okupacji osmańskiej nigdy całkowicie nie zapomniał o swojej chrześcijańskiej tożsamości. „W głębi serca nigdy nie byliśmy muzułmanami” – mówi Ardian Jezerci, były muzułmanin, który przeszedł na katolicyzm i obecnie jest rzecznikiem stowarzyszenia założonego w Brukseli, Albańskiej Ligi Powrotu do Katolicyzmu.

Jego ojciec, były nauczyciel historii, miał na imię Mohamed. W wieku 70 lat, 9 maja 2024 r. – w Dzień Europy – przyjął chrzest i imię Belisar, na cześć bizantyjskiego generała Belizariusza. Było to późne, ale błyskotliwe nawrócenie, które nadało nowe znaczenie całemu jego życiu. Wraz z innymi albańskimi intelektualistami są oni świadkami nieoczekiwanego odrodzenia religijnego, spowodowanego nie gwałtownym zerwaniem z przeszłością, ale łagodnym odzyskaniem duszy.

                                                 

Należy pamiętać, że Albańczycy są bezpośrednimi potomkami Ilirów, ludu indoeuropejskiego, który został ewangelizowany we wczesnych wiekach. W Liście do Rzymian apostoł Paweł pisze: „Nie odważę się jednak wspominać niczego, poza tym, czego dokonał przeze mnie Chrystus w doprowadzeniu pogan do posłuszeństwa [wierze] słowem, czynem, mocą znaków i cudów, mocą Ducha Świętego. Oto od Jerozolimy i na całym obszarze aż po Illirię dopełniłem [obwieszczenia] Ewangelii Chrystusa”. (Rz 15, 18-19). Jest to jedno z pierwszych świadectw obecności chrześcijan na kontynencie europejskim.

Ale to nie koniec historii. Albania dała światu jednego z papieży: Klemensa XI, urodzonego jako Giovanni Francesco Albani, pochodzącego z Albanii ze strony ojca. Dała też światu Matkę Teresę z Kalkuty, urodzoną w Skopje w albańskiej rodzinie, postać religijną XX wieku, której zaangażowanie na rzecz ubogich było częścią powojennego kontekstu misyjnego.

Jednak najbardziej symboliczną postacią tej długo kwestionowanej tożsamości chrześcijańskiej pozostaje Gjergj Kastrioti Skanderbeg, bohater narodowy i przywódca katolicki, który sprzeciwił się inwazji osmańskiej w XV wieku. Papież Kalikst III nazwał go „Atletą Chrystusa” (Athleta Christi). Skanderbeg pozostaje punktem odniesienia dla Albańczyków wszystkich środowisk, dowodząc, że katolicyzm przetrwał jak ogień tlący się pod popiołem. Ogień ten się tlił. Dzisiaj został ponownie rozpalony. Według kilku lokalnych obserwatorów powrót do katolicyzmu nie może być wyjaśniony wyłącznie względami historycznymi lub politycznymi. Jest on również wynikiem głębokiego pragnienia duchowego.

Wielu Albańczyków, zwłaszcza młodych ludzi, odkrywa w chrześcijaństwie poczucie godności ludzkiej, nadzieję oraz moralne i metafizyczne światło, którego islam nigdy nie był w stanie zapewnić.

Nie jest to zatem agresywne odrzucenie, ale pokojowy powrót do wiary przekazywanej w tajemnicy, czasem przez pokolenia. Mówi się o „ukrytych katolikach”, których dziadkowie modlili się w tajemnicy, potajemnie chrzcili swoje dzieci i obchodzili Boże Narodzenie bez światełek, ale z wielką żarliwością. Dzisiaj tradycje te wychodzą z cienia.

Odrodzenie to nadal pozostaje zjawiskiem marginalnym: katolicy stanowią oficjalnie jedynie 8,38% ludności Albanii i zaledwie 2% ludności Kosowa. Jednak ich żywotność jest oczywista. Sam Watykan bacznie obserwuje to zjawisko. Kardynał Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, pochwalił niedawno „żywotność” społeczności katolickiej w Kosowie oraz jej zaangażowanie w szerzenie Ewangelii w często trudnych warunkach.

Zaskakujące jest to, że zjawisko to nie jest prawie w ogóle poruszane w zachodnich mediach. Wygląda to tak, jakby obawiano się, że ludzie odkryją na nowo swoje chrześcijańskie korzenie w czasie, gdy tak wiele narodów w Europie Zachodniej traci swoją wiarę. Dlatego pozwalam sobie dzisiaj zwrócić Państwa uwagę na to świadectwo.

Jest to promień światła, ziarno nadziei. Bo jeśli naród taki jak Albańczycy – zraniony przez historię, naznaczony ideologiami, prześladowany przez ateizm i przymusowo islamizowany – może odrodzić się w wierze chrześcijańskiej, to dla nas również nigdy nie jest za późno.

Być może jest to dyskretne dzieło Opatrzności. Być może jest to działanie Matki Bożej Dobrej Rady, która w XV wieku cudownie objawiła się w Genazzano, a jej ikona w tajemniczy sposób opuściła Albanię i trafiła do Włoch, aby nadal chronić swój lud. Być może jest to Skanderbeg, Atleta Chrystusa, który wstawia się za swoimi duchowymi potomkami. A może jest to po prostu Duch Święty, który „wieje tam, gdzie chce” (J 3, 8).

Cokolwiek to jest, coś się dzieje. I to coś zasługuje na naszą uwagę, nasze modlitwy, nasz podziw.

W czasach, gdy Europa wydaje się pogrążać w religijnej amnezji, zapomniany naród poszukuje swoich ewangelicznych korzeni. Pamięta Chrystusa, Króla Kościoła i świata. I powraca do Niego, nie jako postaci z przeszłości, ale jako prawdziwego i żywego Władcy, któremu każdy naród jest powołany do podporządkowania się – pod łaskawym spojrzeniem Matki Bożej Dobrej Rady z Genazzano, co jest znakiem, że w ciszy może już rozpoczynać się odnowa.

Źródło: tfpstudentactioneurope.org