Simon Roothaan | 04/08/2026
W Europie Zachodniej lewicowi politycy i media codziennie biją na alarm w związku z epidemią zabójstw kobiet spowodowaną patriarchatem i toksyczną męskością. Jednocześnie ukrywają prawdziwy problem: silny wzrost liczby gwałtów po roku 2000 w wyniku masowej imigracji z Bliskiego Wschodu i Afryki – zjawisko, któremu Polska zapobiegła dzięki swojej polityce migracyjnej.
Czym jest kobietobójstwo według polityków lewicowych?
Lewicowi politycy i aktywiści przedstawiają kobietobójstwo jako jeden z największych problemów naszych czasów. Według nich kobietobójstwo to systematyczne mordowanie kobiet wyłącznie z pwoodu ich płci – skutek patriarchatu, toksycznej męskości i wielowiekowej opresji ze strony „białych heteroseksualnych mężczyzn”. Organizacje takie jak Organizacja Narodów Zjednoczonych oraz europejskie partie lewicowe przyjęły ten termin, aby nakreślić obraz społeczeństwa, w którym kobiety są wszędzie i zawsze zagrożone, zwłaszcza w obrębie własnej kultury. W Holandii i Europie Zachodniej ten narracyjny schemat służy do prowadzenia kampanii, uzasadniania przepływów finansowych oraz forsowania ustawodawstwa skierowanego przeciwko „mężczyznom” w ogóle. Ramy tego podejścia są uniwersalne i abstrakcyjne: problem leży w systemie, w mężczyźnie, w kulturze, która nie została jeszcze wystarczająco „zdekonstruowana”.
Jak lewica wykorzystuje narrację o zabójstwach kobiet, by odwrócić uwagę od kwestii migracji
Ta historia o zabójstwach kobiet służy jednak przede wszystkim jednemu celowi: ukryciu prawdziwego problemu. Podczas gdy media codziennie alarmują o „nienawiści do kobiet”, ignorują wyraźną korelację między wzrostem przestępstw seksualnych a masową imigracją z Bliskiego Wschodu i Afryki po roku 2000. Od tego roku Europa Zachodnia na masową skalę otworzyła granice. Rozszerzenie UE, napływ po „arabskiej wiośnie”, wojna w Syrii oraz polityka „Wir schaffen das” Angeli Merkel z 2015 roku doprowadziły do napływu milionów nowych mieszkańców, w przeważającej mierze młodych mężczyzn z kultur o bardzo odmiennych poglądach na temat praw kobiet, honoru i seksualności.
Oficjalne dane dotyczące gwałtów w Anglii, Niemczech i Francji
Oficjalne statystyki przestępczości wskazują na niepokojącą tendencję:- W Anglii i Walii Urząd Statystyki Narodowej (ONS) zarejestrował w 2000 roku 8 593 przypadki gwałtu. Najnowsze dane przekraczają 68 000.
- W Niemczech Policyjna Statystyka Kryminalna (PKS) odnotowywała w 2000 roku ok. 8 133 przypadków gwałtu i przymusu seksualnego. Liczba ta wzrosła do około 39 000 w ostatnich latach.
- We Francji Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odnotowało około 7 500 gwałtów w 2000 roku. W 2026 roku liczba ta wyniosła około 42 400.
Te wzrosty nie są przypadkowe. Idą one w parze ze zmianami demograficznymi spowodowanymi masową migracją. Rządy często wskazują na „większą skłonność do zgłaszania przestępstw” lub „szersze definicje prawne”, ale tendencja ta jest niezaprzeczalna i ma charakter strukturalny.
Polska udowadnia, że migracja jest prawdziwą przyczyną
Dla porównania spójrzmy na Polskę. Ten kraj odmówił masowej imigracji z krajów pozaeuropejskich i trzymał się suwerennej polityki migracyjnej. Efekt: liczba gwałtów spadła z 2 399 w 2000 roku do około 1 127 w ostatnich latach – więcej niż o połowę. Podczas gdy w Europie Zachodniej sytuacja kobiet staje się coraz mniej bezpieczna, w Polsce stała się ona bezpieczniejsza. Ten kontrast dowodzi, że przyczyna nie leży w abstrakcyjnym „patriarchacie”, który rzekomo panuje wszędzie w Europie, lecz w kulturowym imporcie, który miał miejsce właśnie w Europie Zachodniej.
Skandal związany z brytyjskimi gangami zajmującymi się uwodzeniem nieletnich oraz raport z dochodzenia w sprawie gangów
Raport z dochodzenia w sprawie gangów gwałcicieli (Rape Gang Inquiry Report), sporządzony pod kierownictwem Ruperta Lowe’a (Restore Britain), ujawnia, jak przez lata około 250 000 bezbronnych brytyjskich dziewcząt było systematycznie gwałconych i wykorzystywanych przez składające się głównie z Pakistańczyków gangi muzułmańskie w miastach takich jak Rotherham, Rochdale i Telford. Policja, służby ds. młodzieży i lokalni urzędnicy celowo przymykali na to oko z obawy przed oskarżeniami o rasizm. Dogmat wielokulturowości okazał się ważniejszy niż ochrona dziewcząt.
Wiele ofiar pochodziło z opieki zastępczej (care homes) lub pozostawało pod nadzorem służb społecznych. Około jedna na trzy ofiary była w pewnym momencie umieszczona pod opieką władz lokalnych lub od dłuższego czasu znajdowała się w kręgu zainteresowania służb opieki nad młodzieżą. Sprawcy często o tym wiedzieli i celowo wybierali wrażliwe dziewczęta z placówek opiekuńczych, rodzin zastępczych lub z historią problemów (takich jak ucieczki z domu, narkotyki/alkohol, problemy ze zdrowiem psychicznym). Zeznania ofiar są tak makabryczne i przerażające, że nie możemy ich omawiać na tej stronie internetowej. Lowe nazwał to skandalem narodowym, którego można było uniknąć, gdyby odważono się nazwać rzeczy po imieniu.
Przymusowe nawracanie i porwania chrześcijańskich dziewcząt
W krajach takich jak Pakistan i Egipt co roku porywane są tysiące młodych chrześcijańskich dziewcząt, przymusowo nawracanych na islam i wydawanych za mąż za muzułmańskich mężczyzn – często za wiedzą lub przy biernej współpracy lokalnych władz. Jest to strukturalny wzór wynikający z kultury, w której kobiety są postrzegane jako gorsze. Takie poglądy na autonomiczną rolę kobiety, seksualność i honor są fundamentalnie niekompatybilne z zachodnimi wartościami chrześcijańskimi. Właśnie poprzez masową imigrację ludzi z tych kultur do Europy te poglądy są tu importowane. W postrzeganiu tych muzułmańskich mężczyzn białe i chrześcijańskie kobiety są gorsze i pozbawione praw, co bezpośrednio skutkuje rosnącym zagrożeniem dla dziewcząt i kobiet na ulicach, na basenach, podczas festiwali oraz w pobliżu szkół.
Dlaczego lewica uważa masową imigrację za ważniejszą niż bezpieczeństwo kobiet
Ten schemat powtarza się w całej Europie Zachodniej: zbiorowe gwałty w Kolonii w sylwestra 2015, epidemia zastraszania na ulicach i grupowej przemocy w szwedzkich miastach, problem przedmieść we Francji oraz rosnące zagrożenie w holenderskich miastach. Za każdym razem problem sprowadza się do płci, nigdy do kultury i imigracji. Dla radykalnej lewicy ideologia masowej imigracji i multikulturalizmu ma większe znaczenie niż bezpieczeństwo kobiet i dziewcząt. Idea otwartych granic jest święta. Krytyka tego podejścia jest natychmiast odrzucana jako podżeganie do nienawiści. Mit o zabójstwach kobiet jest idealnym narzędziem do zamaskowania tego stanu rzeczy: poprzez uogólnienie zagrożenia na „mężczyznę” wielokulturowa utopia pozostaje poza zasięgiem krytyki.
Obalenie mitu o zabójstwach kobiet
Najwyższy czas obalić ten mit. Oficjalne dane z Anglii, Niemiec, Francji i Polski pokazują, co naprawdę stoi za zanikiem bezpieczeństwa kobiet. Bezpieczeństwo nie zaczyna się od kolejnych kampanii, lecz od realistycznej polityki migracyjnej, kulturowej samozachowawczości i odwagi nazywania niewygodnych faktów po imieniu. Polska udowadnia, że można inaczej. Europa Zachodnia wybiera, by tego nie robić – ze wszystkimi tragicznymi konsekwencjami. Dane nie kłamią. Najwyższy czas, by prawda wzięła górę nad lewicowym ideologicznym myśleniem życzeniowym. Przyszłość wszystkich europejskich dziewcząt i kobiet jest ważniejsza niż wielokulturowe zamki na piasku.
Źródło: cultuurondervuur.nl