Jak Luksemburg w haniebny sposób wpisał aborcję do swojej konstytucji

Jak Luksemburg w haniebny sposób wpisał aborcję do swojej konstytucji

John Horvat II | 17/03/2026

W Europie i w wielu częściach świata niemal niezauważone przeszło tragiczne i dramatyczne wydarzenie. Niemniej jednak kolejne państwo – w rzeczywistości już drugie – podjęło haniebną decyzję o zapisaniu prawa do aborcji w swojej konstytucji.

1 marca maleńkie księstwo Luksemburga dołączyło do Francji i stało się drugim krajem na świecie, który włączył aborcję do swojego najwyższego prawa.

W przeciwieństwie do innych krajów zachodnich w Luksemburgu istnieje jedynie niewielki ruch obrońców życia nienarodzonych. Ani Kościół, ani organizacje pozarządowe nie podjęły skutecznych działań, aby zapobiec tej narodowej hańbie. W rzeczywistości zrobiono wszystko, aby ją ułatwić.

Inicjatywa wpisania prawa do aborcji do konstytucji

Przyspieszony proces liberalizacji aborcji rozpoczął się, gdy lewicowa partia tego kraju, Déi Lénk (Lewica), złożyła w 2024 r. wniosek o zmianę konstytucji. Projekt ustawy został przedstawiony w maju 2025 r. Rada Stanu Wielkiego Księstwa, izba wyższa parlamentu, rozpatrzyła go i zatwierdziła w czerwcu. W lipcu obie izby parlamentu zagłosowały za zniesieniem ustawowego trzydniowego okresu oczekiwania oraz obowiązkowej konsultacji przed aborcją. Aborcja na żądanie pozostała „legalna” do 12. tygodnia ciąży.

Ostra debata semantyczna

Kolejnym krokiem było przyjęcie ustawy przez Izbę Deputowanych. Media donosiły o „zaciekłej” debacie, której kulminacją było głosowanie 1 marca. Dyskusja ta nie podważała jednak nigdy legalności, a tym bardziej moralności aborcji.

Niestety, debata dotyczyła tego, czy aborcja jest prawem, czy wolnością. Lewica twierdziła, że aborcja jest podstawowym prawem człowieka i kluczową wartością demokratyczną. Prawica argumentowała natomiast, że nie może to być prawo, ponieważ każde prawo wiąże się z obowiązkiem.  Konserwatyści proponowali użycie słowa „wolność” jako bardziej odpowiedniego określenia, które pozwalałoby również wprowadzać ograniczenia w razie potrzeby. W efekcie kompromisu zdecydowano się na użycie określenia „wolność”.

Oczywiście aborcja nie jest ani wolnością, ani prawem. Jest to umyślne zabójstwo niewinnego nienarodzonego dziecka w łonie matki. Nie ma ona miejsca w konstytucji, której celem jest dobro wspólne.

Jak głosowano

Gdy semantyczna „bitwa” uspokoiła sumienia posłów, wniosek został przyjęty w Izbie 48 głosami na 60 – znacznie przewyższając wymaganą większość dwóch trzecich głosów niezbędnej do zmiany konstytucji. Tylko 6 posłów miało odwagę zagłosować przeciwko, a dwóch wstrzymało się od głosu.

Wszystkie partie polityczne pozwoliły posłom głosować „zgodnie z własnym sumieniem”, unikając odpowiedzialności za wynik. Tak było m.in. w Partii Demokratycznej, posiadającej 14 posłów.

Chrześcijańsko-Demokratyczna Partia Ludowa Luksemburga (CSV) ostatecznie poparła wniosek. Jej przewodniczący, Laurent Zeimet, bronił głosowania jako odzwierciedlenie zmian społecznych i ducha czasu. Lewicowy poseł Marc Baum określił głosowanie jako historyczne: „Chodzi również o to, po której stronie historii się opowiadamy”.

Rola Kościoła

Na początku XX wieku Luksemburg był krajem niemal całkowicie katolickim. Obecnie, w wyniku poważnego kryzysu w Kościele, odsetek ten spadł do 46 procent.  Kościół nadal ma znaczący wpływ i mógłby odegrać ogromną rolę w tej debacie, jednak nie prowadzono żadnej skutecznej kampanii moralnej, która mogłaby powstrzymać wprowadzenie aborcji do konstytucji.

Kardynał Jean-Claude Hollerich z Luksemburga znany jest ze swoich liberalnych poglądów oraz starań o normalizację grzechu homoseksualnego. W wywiadzie z 2022 r. dla niemieckiej katolickiej agencji informacyjnej KNA stwierdził, że  nauczanie Kościoła o związkach homoseksualnych wymaga zmiany. „Uważam, że socjologiczno-naukowe podstawy tego nauczania nie są już poprawne”.

Nie uznał on wpisania aborcji do konstytucji za „dzień hańby”, lecz jedynie za „smutny dzień” dla kraju. Jego główne argumenty przeciwko tej zmianie miały charakter nie tyle moralny, co polityczny. Ostrzegł, że przyjęcie tej zmiany może sprzyjać pojawieniu się „totalitarnych” cech w demokracji, ograniczać wolność słowa i popychać ludzi w kierunku ideologii „skrajnie prawicowych”.

Nie porusza się jednak kwestii grzechu śmiertelnego, jakim jest aborcja, moralnych zniszczeń, jakie powoduje ona w społeczeństwie, ani tego, w jaki sposób jej legalizacja i zgodność z konstytucją stanowią grzechy zbiorowe, które sprowadzają gniew Boży na cały naród – zarówno na sprawiedliwych, jak i na grzeszników.


Rola wielkiego księcia

Niestety w mediach pojawia się niewiele komentarzy na temat wielkiego księcia Guillaume'a V., obecnego katolickiego monarchy tego kraju. Wielu tłumaczy jego milczenie ograniczoną rolą w procesie legislacyjnym. Kiedy w 2008 roku jego ojciec sprzeciwił się legalizacji eutanazji, liberalny parlament dał wyraz swojej tolerancji, pozbawiając go uprawnień. Konstytucja została zmieniona w taki sposób, że rola wielkiego księcia została ograniczona z „zatwierdzania” ustaw do czysto symbolicznego aktu „ogłaszania”. Dlatego oczekuje się, że Guillaume V podpisze i ogłosi nową regulację.

Postacie symboliczne mają ogromne znaczenie, nawet jeśli dysponują niewielką władzą polityczną. Książę mógł stać się niestrudzonym i walecznym orędownikiem najmniejszych i najbardziej bezbronnych spośród swoich poddanych, piętnując ich morderców i potępiając planowaną narodową zbrodnię. Takie moralne przywództwo w obronie nienarodzonych Luksemburczyków znacznie wzmocniłoby walkę ruchu pro-life. Odmowa symbolicznego ratyfikowania i ogłoszenia zmiany konstytucji zatwierdzonej przez rząd byłaby dziś prawdziwym przejawem siły przywódczej.

Źródło: tfp.org