Imigranci bez obywatelstwa zadecydują w wyborach? W Strasburgu już o tym dyskutują

Imigranci bez obywatelstwa zadecydują w wyborach? W Strasburgu już o tym dyskutują
Grafika ilustracyjna. Lord Leslie Griffiths; opracowanie redakcyjne z wykorzystaniem AI

Michał Rogalski 01/10/2026

Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło 29 września rezolucję, w której wzywa państwa do zbadania możliwości rozszerzenia na określone kategorie członków diaspor prawa głosowania i kandydowania w wyborach krajowych. Dokument nie mówi wprost, że prawo to należy przyznać wszystkim cudzoziemcom, ale towarzyszący mu raport wyraźnie wskazuje na problem członków diaspor, którzy nie posiadają obywatelstwa państwa zamieszkania.

Jeszcze kilka dni temu był to projekt przygotowany pod kierunkiem lorda Lesliego Griffithsa z brytyjskiej Partii Pracy. 29 września sytuacja się zmieniła: Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło Rezolucję 2673 większością 79 głosów przy 11 głosach przeciw i dwóch wstrzymujących się.

Najważniejszy z punktu widzenia Polski jest punkt 10.3. PACE wzywa w nim państwa członkowskie do zbadania możliwości rozszerzenia prawa określonych kategorii członków diaspor do głosowania i kandydowania w wyborach krajowych.

To ważne rozróżnienie: rezolucja nie przyznaje nikomu prawa głosu i nie zobowiązuje Polski do zmiany prawa wyborczego. Jest politycznym stanowiskiem PACE i wezwaniem skierowanym do państw członkowskich. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy nie posiada kompetencji do uchwalania wiążących ustaw obowiązujących w Polsce. Portal
Nie należy jednak również bagatelizować tego zapisu. Raport poprzedzający rezolucję stwierdza wprost, że wielu członków diaspor nie jest obywatelami państwa, w którym mieszkają, przez co nie mają dostępu do praw wyborczych. Następnie proponuje rozważenie rozszerzenia praw wyborczych na poziomie krajowym.

Bez obywatelstwa, ale z prawem głosu?

Raport sam przyznaje, że wielu członków diaspor nie jest obywatelami kraju, w którym mieszka, a przez to nie ma prawa głosu. Jednocześnie autor raportu postuluje zwiększenie ich formalnego udziału w polityce i rozważenie poszerzenia praw wyborczych na szczeblu krajowym.

Na razie jest to propozycja zbadania takiej możliwości, a nie nowe prawo. Ale kierunek dyskusji jest jasny – i dla obrońców tradycyjnego rozumienia wspólnoty politycznej niepokojący.

Wcześniejsze dokumenty Rady Europy mówiły przede wszystkim o dopuszczaniu cudzoziemców do wyborów lokalnych. W 2015 roku PACE wzywało państwa do umożliwienia cudzoziemcom głosowania i kandydowania po określonym okresie pobytu, ale mówiło wprost o wyborach lokalnych i regionalnych. Rezolucja 2043 proponowała maksymalnie pięcioletni okres pobytu przed uzyskaniem takich praw. Zgromadzenie
Jedenaście lat później przyjęta Rezolucja 2673 zawiera już wezwanie do zbadania możliwości rozszerzenia praw określonych kategorii diaspor na wybory krajowe.

To zasadnicza jakościowa różnica. Wybory krajowe rozstrzygają bowiem o składzie centralnych władz państwa, a nie jedynie o reprezentacji mieszkańców w samorządzie.

Nie tylko o liczby – o charakter narodu

W Polsce debata o migracji nie jest abstrakcyjna. Silna jest obawa przed islamizacją – procesem, który w wielu krajach Europy Zachodniej już realnie zmienia krajobraz społeczny, kulturowy i polityczny. Masowa imigracja z krajów muzułmańskich prowadzi tam do powstawania równoległych społeczności, rosnącej roli szariatu w praktyce życia codziennego, napięć religijnych i nacisków na zmianę norm publicznych (od stroju po wolność słowa i status kobiet).

Polacy obserwują te zjawiska i nie chcą powtórki u siebie. Obywatelstwo i prawo głosu to nie tylko formalne uprawnienia – to narzędzia, za pomocą których wspólnota decyduje o swojej tożsamości. Jeśli prawo wyboru parlamentu zacznie przysługiwać osobom, które nie przyjęły na siebie pełnej odpowiedzialności obywatelskiej i nie podzielają fundamentalnych wartości danego narodu (w tym tych zakorzenionych w chrześcijańskim dziedzictwie), to stawka przestanie być wyłącznie proceduralna.

Doświadczenia krajów zachodnich pokazują, że nawet przy zachowaniu formalnego warunku obywatelstwa struktura demograficzna i kulturowa społeczeństwa może mieć znaczenie wyborcze. Propozycja PACE idzie jednak dalej: stawia pytanie, czy obywatelstwo w ogóle musi pozostać warunkiem udziału w wyborach krajowych.

Kto tworzy wspólnotę polityczną?

Właśnie dlatego tej dyskusji nie należy sprowadzać do technicznego sporu prawników czy „ekspertów od integracji”.

Dotyczy ona podstawowego pytania: kto tworzy wspólnotę polityczną uprawnioną do decydowania o przyszłości państwa?

Czy państwo narodowe ma pozostać wspólnotą obywateli związanych historią, kulturą, językiem i chrześcijańskim dziedzictwem? Czy też ma stać się terytorium, na którym prawo do współdecydowania o władzy otrzymują także ci, którzy z tą wspólnotą nie związali się ani obywatelstwem, ani wartościami?

W czasach, gdy instytucje europejskie coraz śmielej kwestionują znaczenie granic, tożsamości i suwerenności, pytanie to nabiera charakteru wręcz egzystencjalnego – zwłaszcza dla kraju takiego jak Polska, który przez stulecia bronił swojej tożsamości, opierając się właśnie na wierze i poczuciu narodowym.