Gdy fundamenty się chwieją – karawana idzie naprzód

Gdy fundamenty się chwieją – karawana idzie naprzód
Michał Rogalski | 13/08/2026

Po ulicach Holandii i Niemiec idą dziś młodzi mężczyźni z banerami, różańcami i klarownym przesłaniem. Idą, by przypomnieć Europie o tym, o czym ona sama usiłuje zapomnieć: że rodzina zbudowana na małżeństwie mężczyzny i kobiety jest jedynym trwałym fundamentem, na którym może stać społeczeństwo, a każde dziecko – od momentu poczęcia – ma prawo do życia i do opieki ojca oraz matki.

Właśnie dlatego w dniach 10–17 sierpnia 2026 roku przez Niemcy i Holandię przejeżdża Karawana Europejskiej Krucjaty na rzecz Rodziny. Jest to wspólna inicjatywa naszych siostrzanych organizacji z wielu krajów. Tydzień publicznego świadectwa, modlitwy i zdecydowanego sprzeciwu wobec ideologicznej Rewolucji, która niszczy życie, małżeństwo i czystość. Polscy wolontariusze biorą w niej udział z kampanią „Polska Katolicka, nie laicka”.

Jesteśmy tu, ponieważ to, co dzieje się za naszą zachodnią granicą, nie jest już „cudzym problemem”. Procesy, które jeszcze niedawno wydawały się odległe, coraz śmielej pukają także do drzwi naszej Ojczyzny. Dlatego wychodzimy na ulice – by dać świadectwo, że katolicy z różnych narodów potrafią działać razem i że milczenie wobec zła nigdy nie jest neutralne.



Niemcy: Kolonia i Koblencja – pierwsze owoce

W Kolonii odbyła się rozmowa z dwoma młodymi mężczyznami, którzy na początku byli niechętni, stopniowo się ocieplała. Z czasem zaczęli znacznie lepiej rozumieć nasze stanowisko.

Rozpoznaliśmy też parę, z którą debatowaliśmy już wcześniej podczas naszych minionych kampanii – tym razem nie chcieli wchodzić w dyskusję. Ktoś inny wspominał protest sprzed dwóch lat przed uniwersytetem, gdy siedmiu z nas stanęło przeciw dwustu. Był pod wielkim wrażeniem i dziś zgadzał się z naszą sprawą, choć wciąż zostawiał trochę miejsca na „pragmatyzm”.

W Koblencji spotkaliśmy się z bardzo pozytywnym przyjęciem. Jedna z pań była szczerze ucieszona naszym widokiem. Po kampanii usłyszeliśmy jednak także skrajnie przeciwną, smutną wypowiedź kobiety siedzącej na ławce: „Wiesz, ja bym aborcję zrobiła, gdybym była w ciąży”.



Holandia: Maastricht – łzy, wsparcie i młode, gorliwe serca

W Maastricht jedna z najpiękniejszych chwil wydarzyła się już na początku kampanii. Pewna kobieta, patrząc na nas z podziwem, zaczęła płakać i złożyła ręce do modlitwy. Podeszła do nas również młoda para z prostym, serdecznym: „Świetną robotę robicie!”. Belg pochodzenia marokańskiego oświadczył, że jest całkowicie za tym, co zamieściliśmy w ulotce. Na końcu akcji młody mężczyzna podziękował, zapytał, kim jesteśmy, i zapowiedział, że się z nami skontaktuje oraz rozważy dołączenie do nas. Prosimy o modlitwę za tego młodego człowieka!

Grupa szesnastoletnich chłopców zapytała czemu służy nasza kampania. Usłyszeli, że bronimy rodziny przeciw grzechowi aborcji, fałszywej ideologii gender i sodomii. Ich odpowiedź była jednoznaczna: „Tak, bardzo dobrze, zgadzamy się”.

Tego dnia kampanii dwóch nietrzeźwych mężczyzn w odpowiedzi na nasze działania krzyczało: „Nie dla rodziny!”. Odpowiedzieliśmy zgodnie z prawdą: „Rodzina jest kamieniem węgielnym społeczeństwa!”. W odpowiedzi na to odezwał się ojciec z rodziną: „Amen, dokładnie tak!”. Późniejsza rozmowa z tym mężczyzną pokazała, że bardzo spodobało mu się przypomnienie, iż Chrystus ustanowił małżeństwo jako sakrament. Okazało się też, że już wcześniej wspierał działania „Cultuur onder vuur” („Kultura pod ostrzałem”) – kampanii naszej siostrzanej organizacji z Holandii.



W Maastricht ludzie wyrażali entuzjazm, podziwiali nasz wysiłek i charakter kampanii. Wielu podkreślało, jak ważne jest to, że młodzi mężczyźni bronią tych fundamentalnych spraw. Kobieta około sześćdziesiątki znała już holenderską kampanię „Gezin in gevaar” („Rodzina w zagrożeniu”), wspierała nas i zainteresowała się studencką gałęzią TFP Student Action Europe. Rozpoznała, że jesteśmy katolikami, i zapytała, czy umiemy rozmawiać także z niewierzącymi. Nasza odpowiedź była prosta: prawo naturalne i zdrowy rozsądek są uniwersalne.

Rodzina z dwojgiem dzieci, deklarująca się jako chrześcijańska, była zgorszona naszą „militarnością”. W praktyce jednak prezentowała typową postawę chrześcijańsko-demokratyczną – bardziej liberalną. Pytania o krucjaty, o grzech i o używanie tęczy jako symbolu sprawiły, że wzięli ulotkę, by spokojnie nas sprawdzić.

Natomiast pewna matka z nastoletnią córką była zainteresowana naszym spojrzeniem na kryzys. Córka zapytała o aborcję. Usłyszała, że aborcja niszczy sedno macierzyństwa i dosłownie kończy życie dziecka – to nie jest tylko ideologia, to zabójstwo. Obie były wyraźnie poruszone.

Dwóch młodych chłopców żartowało z ulotki. Po konfrontacji najgłośniejszy z nich przyznał, że wiele dzieci żyje w rozbitych rodzinach, i uznał rolę stabilnej rodziny oraz moralne zło fałszywej ideologii gender, aborcji i pornografii.

Haga – łzy, wdzięczność i otwarte wsparcie

W Hadze grupa osób otwarcie przyznała, że nas wspiera. Wiele starszych kobiet było zdumionych, że młodzi ludzie mają religijne ideały i nie wstydzą się ich. Duża część przechodniów zatrzymywała się, żeby obserwować nasze działania. Kontrast między naszą obecnością a nowoczesnymi budynkami i satanistycznymi pomnikami był ogromny, zwłaszcza po dźwiękach trąb.

Kilka kobiet płakało. Nie mogły uwierzyć własnym oczom. Dwie z nich podeszły i wyraziły serdeczną wdzięczność oraz wielkie zainteresowanie. Pani z Bejrutu rozmawiała z jednym z naszych wolontariuszy prawie dziesięć minut. Była zaskoczona, że katolicyzm jest wciąż żywy. Niedawno rozmawiała z „liberalną protestancką” przyjaciółką, która nigdy nie mówi o grzechu, niemoralnych modach ani o potrzebie Boga w społeczeństwie. Widziała determinację i wiarę w oczach naszych wolontariuszy, co dodało jej otuchy – szczególnie przez radosne dźwięki dud.

Słowiańska kobieta pochwalała sprawę, za którą stoimy, i przyznała, że życzyłaby sobie, by więcej mężczyzn ubierało się i postępowało podobnie jak my. Homoseksualna para z dzieckiem u boku pytała nas, czy jesteśmy za tradycyjną rodziną. Usłyszeli, że godność dziecka wymaga, by było owocem miłości męża i żony. Były też rozmowy z osobami „na granicy” – o tzw. trudnych przypadkach. Te osoby nie zostały w pełni przekonane, ale usłyszały nasze jasne stanowisko.

Niestety nie obyło się bez ataków. Padły słowa o „nazistach na naszych ulicach”. Lewicowy dziennikarz krzyczał, że jesteśmy faszystami jak Niemcy w latach 30. Odpowiedzieliśmy dumne wyznanie wiary katolickiej i wezwaliśmy go, by nie rozpowszechniał kłamstw.



Rotterdam – wdzięczność katolików i codzienne rozmowy

W Rotterdamie wielu pracowników wychodzących z biur chętnie brało ulotki. Na ulicach tego holenderskiego miasta spotkaliśmy Polaka, który pogratulował kampanii, a kobieta, która już wcześniej dostała ulotkę, zapytała nas o kampanię. Gdy usłyszała, że jesteśmy katolikami, wyciągnęła krzyżyk z torebki i powiedziała, że codziennie odmawia Różaniec. Podziękowała i została. Inna kobieta z Malty, z Cudownym Medalikiem, przyznała, że zna nas z internetu, dostaje maile z holenderskiej kampanii i uważa nas za odważnych – dziękowała za wyjście z wiarą katolicką na ulice.

Pani w średnim wieku przyznała w rozmowie z nami, iż dotąd miała wrażenie, że jest jedyną osobą w całym kraju myślącą podobnie, jak my. Była pełna entuzjazmu.

Tego dnia dłuższe rozmowy – nawet te trudne – kończyły się podziękowaniem.

Jedyna realna odpowiedź

Nie wystarczy krytykować. Jedyna skuteczna odpowiedź na obecny upadek moralny leży w podstawowej komórce społecznej – w rodzinie. Konkretnie w silnej, katolickiej rodzinie, w której ojciec przewodzi, a wszyscy członkowie służą Bogu. To fundament zarówno narodu, jak i Kościoła.

Karawana, w której bierzemy udział, jest konkretnym działaniem. Wychodzimy na ulice, aby dać świadectwo. Nie możemy milczeć.

Pomóż nam działać

Wesprzyj tę inicjatywę – zarówno modlitwą, jak i konkretną pomocą materialną, która pokryje koszty paliwa w czasie przemierzania kolejnych miast Holandii i Niemiec, materiałów i działań na miejscu. Twoje wsparcie staje się Twoim osobistym świadectwem odwagi przeciwko indoktrynacji dzieci, mordowaniu niewiniątek i fałszywej ideologii gender.

Zrób to razem z nami.
Salve María.