Gary Isabell | 20/07/2026
Coraz więcej dowodów naukowych wskazuje, że zażywanie marihuany nie jest nieszkodliwe i może trwale upośledzać funkcje umysłowe.
Na przykład czasopismo American Journal of Psychiatry opublikowało wieloletnie badanie, które rozprasza mgłę otaczającą debatę na temat zażywania marihuany. Naukowcy wykazali wyraźny związek między intensywnym, długotrwałym używaniem konopi indyjskich – zwłaszcza gdy rozpoczyna się ono w okresie dojrzewania – a trwałym spadkiem zdolności intelektualnych oraz umiejętności podejmowania decyzji.
Wnioski te stoją w sprzeczności z dominującą dziś narracją. Marihuana, niegdyś będąca przedmiotem zdecydowanych działań władz, jest obecnie przedstawiana jako substancja nieszkodliwa, a nawet mająca właściwości terapeutyczne. W opinii publicznej jej wizerunek coraz bardziej przesłania retoryka „dobrego samopoczucia”. Tymczasem środowisko naukowe alarmuje, że osoby sięgające po marihuanę mogą nieodwracalnie tracić sprawność umysłową.
Eksperyment z Dunedin: uszkodzenie mózgu, apatia i przestępczość
Badanie opublikowane w American Journal of Psychiatry objęło 1 037 osób z Nowej Zelandii, które obserwowano od 3 do 45 roku życia i które w pewnym okresie życia używały marihuany.
Wyniki okazały się bardzo odległe od nieszkodliwego stereotypu „wyluzowanego palacza”, utrwalanego przez kulturę hippisowską i punkową, a następnie bezkrytycznie powielanego przez media.
Osoby intensywnie i długotrwale używające marihuany wykazywały zaburzenia funkcji poznawczych w wielu obszarach. Średnio ich iloraz inteligencji (IQ) obniżył się o 5,5 punktu między dzieciństwem a wiekiem średnim. W przypadku osób, które zaczęły regularnie palić przed ukończeniem 18 lat i utrzymały ten nawyk, spadek zdolności poznawczych był jeszcze większy – średnio o 8 punktów.
Co jeszcze bardziej niepokojące, utraconych zdolności nie udaje się w pełni odzyskać, nawet jeśli dana osoba przestanie używać marihuany w dorosłym życiu.
Inne badania
Wnioski z badania opublikowanego w American Journal of Psychiatry znajdują potwierdzenie również w innych pracach naukowych. Według badań opublikowanych przez amerykańskie National Institutes of Health (NIH) istnieje silny dodatni związek między używaniem marihuany a zachowaniami antyspołecznymi wśród młodych dorosłych. U osób przewlekle używających marihuany ryzyko popełnienia przestępstw z użyciem przemocy wzrastało z czasem aż o 700 procent.
Marihuana zmienia funkcjonowanie mózgu, a niekiedy prowadzi do psychozy. Może również sprowadzać człowieka na grzeszną ścieżkę niemoralności.
Fizyczna struktura mózgu również płaci wysoką cenę za krótkotrwałą przyjemność płynącą z używania marihuany. U osób stosujących ją przez długi czas dochodzi do zmniejszenia hipokampa – obszaru mózgu odpowiedzialnego za uczenie się, pamięć, orientację przestrzenną oraz łączenie wspomnień z emocjami.
Odkrycia te odpowiadają obrazowi klasycznego, rozkojarzonego i zapominalskiego palacza marihuany. Rodzina i znajomi uczestników badania potwierdzali te wyniki, często zauważając pojawiające się z czasem problemy z koncentracją i pamięcią.
To nie jest ta sama marihuana z Woodstocku, którą znał twój dziadek
Dodatkowym czynnikiem pogłębiającym zagrożenie neurologiczne jest ogromny wzrost siły działania współczesnej marihuany. Dzisiejszy rynek konopi – zarówno legalny, jak i nielegalny – jest napędzany przez przemysł wart miliardy dolarów, którego rozwój opiera się na ciągłym zwiększaniu zawartości substancji chemicznych.
W latach siedemdziesiątych przeciętna zawartość THC – psychoaktywnego i uzależniającego składnika marihuany – wynosiła zaledwie od 1 do 4 procent. Obecnie legalne punkty sprzedaży oferują susz zawierający od 15 do 30 procent THC, natomiast koncentraty, produkty do waporyzacji oraz wyroby spożywcze zawierają jeszcze wyższe stężenia tej substancji.
Rozwijający się mózg młodego człowieka staje się w ten sposób ofiarą biologicznego eksperymentu, który nie ma precedensu w historii ludzkości.
Załącznik III i „biznes jak zwykle”
Pomimo tych oczywistych zagrożeń dla funkcjonowania mózgu zarówno władze stanowe, jak i federalne w dalszym ciągu torują drogę komercyjnemu rozwojowi rynku marihuany.
Administracja Donalda Trumpa niedawno złagodziła sposób, w jaki marihuana jest klasyfikowana w amerykańskim prawie dotyczącym substancji odurzających. Nie oznacza to jednak jej pełnej legalizacji – rekreacyjne używanie marihuany nadal pozostaje nielegalne w świetle prawa federalnego USA.
Nie jest to żaden postęp. Oznacza to jedynie rozszerzenie możliwości prowadzenia działalności gospodarczej poprzez umożliwienie producentom i sprzedawcom marihuany odliczania kosztów działalności od podatku, podczas gdy substancja ta nadal szkodzi mózgom młodych – i nie tylko młodych – ludzi.
Takie ulgi podatkowe wysyłają subtelny sygnał, że państwo akceptuje substancję, która w sposób udokumentowany sprzyja moralnemu upadkowi i szkodzi rozwojowi mózgu.
Paradoks legalizacji
Lobby promujące marihuanę od lat przekonuje, że legalizacja na poziomie poszczególnych stanów nie doprowadzi do wzrostu jej używania przez osoby niepełnoletnie.
Niestety, dane pokazują coś zupełnie innego.
Niedawne badanie opublikowane w Journal of the American Medical Association (JAMA) wykazało, że po legalizacji rekreacyjnej marihuany w Kalifornii w 2016 roku jej używanie wśród nastolatków wzrosło aż o 38 procent. Dopiero izolacja związana z globalną pandemią tymczasowo obniżyła ten wskaźnik.
W miarę jak kolejne stany otwierają się na legalną marihuanę – zarówno rekreacyjną, jak i medyczną – postępuje proces normalizacji używania produktów zawierających bardzo wysokie stężenia THC.
Niestety, zbyt wielu ludzi nadal trwa w romantycznym złudzeniu, że marihuana jest całkowicie nieszkodliwa. Tymczasem nauka coraz wyraźniej pokazuje skalę trwałych szkód, jakie wyrządza ona samym użytkownikom, ich rodzinom oraz całemu społeczeństwu.
Polska również stoi przed tym wyzwaniem
Choć w Polsce rekreacyjne używanie marihuany pozostaje nielegalne, od kilku lat trwa publiczna debata nad dalszą liberalizacją przepisów. Jednocześnie obowiązują przepisy umożliwiające stosowanie tzw. marihuany medycznej na receptę w określonych przypadkach. Warto jednak odróżniać kontrolowane zastosowanie medyczne od rekreacyjnego zażywania marihuany. Fakt, że dana substancja może być wykorzystywana jako lek, nie oznacza, że jest bezpieczna przy używaniu dla odurzenia.
Źródło: tfpstudentactioneurope.org