Michał Rogalski | 09/10/2026
Po ponad dwóch latach przerwy sejmowa komisja wznowiła prace nad projektami, które mają na celu osłabienie prawnej ochrony najsłabszych – dzieci nienarodzonych. Posiedzenie zwołano zaledwie kilkanaście godzin wcześniej. W ekspresowym, wręcz skandalicznym tempie poparto dwa projekty: dekryminalizację aborcji i pomocnictwa w jej dokonaniu oraz przywrócenie możliwości zabijania dzieci ze względu na ich ciężką chorobę lub niepełnosprawność. Sprawa ma wrócić pod obrady Sejmu jeszcze w październiku.
Dwa lata bezczynności. Potem nagłe, polityczne przyspieszenie
8 października sejmowa Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów dotyczących przerywania ciąży wznowiła obrady. O terminie poinformowano dopiero poprzedniego dnia. Organizacje broniące życia alarmowały, że o planowanych obradach dowiedziały się z mediów, a czas na reakcję był skrajnie krótki – celowo ograniczony.
Nagłe przyspieszenie nastąpiło po rozmowach politycznych między liderami koalicji rządzącej. Przewodnicząca komisji Dorota Łoboda przyznała, że porozumienie na szczeblu politycznym umożliwiło wznowienie prac. Po ponad dwóch latach impasu komisja potrzebowała jednego posiedzenia, aby poprzeć dwa projekty, które w praktyce oznaczają rezygnację państwa z ochrony życia ludzkiego w jego najbardziej bezbronnej fazie.
Pierwszy projekt: aborcja i pomoc w niej bez dotychczasowych sankcji karnych
Za projektem dekryminalizacji aborcji i pomocnictwa w jej dokonaniu zagłosowało 16 posłów, przeciw było tylko 5.
Projekt przewiduje uchylenie art. 152 § 1 i § 2 Kodeksu karnego. Oznaczałoby to zniesienie odpowiedzialności karnej za dokonanie aborcji za zgodą kobiety oraz – co szczególnie niebezpieczne – za pomocnictwo lub nakłanianie do zabicia nienarodzonego dziecka.
Nie jest to kosmetyczna zmiana. To świadoma rezygnacja z instrumentów prawa karnego, które dziś jeszcze chronią życie dziecka nienarodzonego. W praktyce państwo miałoby przestać karać tych, którzy pomagają w zabójstwie człowieka w łonie matki.
Z punktu widzenia katolickiej moralności – i elementarnego prawa naturalnego – aborcja pozostaje ciężkim złem moralnym. Przy pełnej świadomości i dobrowolności działania jest grzechem ciężkim. Żadna zmiana Kodeksu karnego nie może zmienić tej obiektywnej prawdy. Zniesienie kary nie sprawia, że czyn staje się dobry. Sprawia jedynie, że państwo przestaje bronić ofiary.
Drugi projekt: choroba lub niepełnosprawność dziecka ponownie przesłanką do zabicia
Komisja poparła także projekt przywracający możliwość dokonania aborcji w przypadku „dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia albo nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu dziecka”.
To próba powrotu do przepisów sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku – wyroku, który jasno stwierdził, że taka przesłanka jest niezgodna z Konstytucją i godnością człowieka.
W praktyce projekt ponownie uzależniałby prawo dziecka do życia od wyniku badań prenatalnych. Diagnoza choroby lub niepełnosprawności mogłaby znów stać się wyrokiem śmierci. Dziecko chore lub niepełnosprawne miałoby być traktowane jako mniej warte życia niż dziecko zdrowe.
To jest sedno tej zmiany. Nie chodzi o „wybór” czy „zdrowie kobiety” – chodzi o selektywną eliminację ludzi ze względu na ich stan zdrowia. Dziecko dotknięte chorobą pozostaje człowiekiem o tej samej niezbywalnej godności co dziecko zdrowe. Niepełnosprawność nie odbiera mu prawa do życia. Uznanie, że można je zabić właśnie z powodu choroby, to powrót do logiki eugenicznej.
Polityczne porozumienie ponad głowami społeczeństwa
Sposób wznowienia prac komisji sam w sobie budzi najwyższe zaniepokojenie. We wrześniu posiedzenie odwołano. W październiku wystarczyło kilkanaście godzin od ogłoszenia terminu, aby komisja zebrała się i przyjęła oba projekty.
Przedstawiciele organizacji pro-life protestowali przeciwko takiemu trybowi. Ograniczono możliwość przygotowania się do obrad i przedstawienia stanowiska strony społecznej. Decyzja o wznowieniu prac zapadła po uzgodnieniach politycznych, a nie w wyniku rzetelnej debaty publicznej.
Nie przesądza to jeszcze o ostatecznym wyniku. Pokazuje jednak, jak szybko projekty, które przez ponad dwa lata leżały w szufladzie, wróciły na agendę – w momencie, gdy społeczeństwo ma najmniej czasu, by się im przeciwstawić.
Decydujące głosowania jeszcze w październiku
Drugie i trzecie czytania projektów zapowiadane są na posiedzenie Sejmu planowane na 21–23 października. Posłowie będą decydować o dwóch fundamentalnych zmianach: ograniczeniu odpowiedzialności karnej za aborcję i pomoc w niej oraz przywróceniu możliwości zabijania dzieci ze względu na ich chorobę lub niepełnosprawność.
Sejm stanie więc przed wyborem, który może zasadniczo osłabić obowiązującą ochronę życia nienarodzonego.
Niezależnie od wyniku głosowania pozostaje pytanie, które każdy poseł powinien sobie postawić: czy państwo ma prawo rezygnować z ochrony życia człowieka właśnie wtedy, gdy jest on najbardziej bezbronny? Czy wolno nam – w imię politycznego kompromisu – otwierać drogę do zabijania dzieci chorych i niepełnosprawnych? I czy naprawdę chcemy, by pomoc w odebraniu życia nienarodzonemu dziecku stała się czynem bezkarnym?
Życie ludzkie albo jest chronione zawsze, albo nie jest chronione wcale. Nie ma tu miejsca na półśrodki.