„Abortomat” pod Sejmem: 22 skrytki z tabletkami aborcyjnymi. Aktywiści otwarcie chwalą się „hakowaniem” Kodeksu karnego

„Abortomat” pod Sejmem: 22 skrytki z tabletkami aborcyjnymi. Aktywiści otwarcie chwalą się „hakowaniem” Kodeksu karnego
Fot. Martyna Adamska / AboTak, WHW / CC BY 4.0
Michał Rogalski | 01/10/2026

Tuż naprzeciwko Sejmu, w placówce śmierci AboTak przy ul. Wiejskiej 9, stanął automat wydający tabletki służące do aborcji farmakologicznej. Jego twórcy nie kryją się z faktem, że ma to być „hak” na obowiązujące prawo. Za technicznym mechanizmem kodów i skrytek kryje się jednak ten sam cel: umożliwienie przeprowadzenia haniebnego procederu aborcji, czyli odebrania życia dziecku poczętemu.

Jeszcze niedawno pracownice placówki śmierci AboTak odsyłały kobiety gotowe do popełnienia tego strasznego czynu, jakim jest odebranie życia dziecku, do zagranicznej organizacji Women Help Women. Na stronie widniała zapowiedź, że „w przyszłości” tabletki będą dostępne bezpośrednio na miejscu. Niestety, ta przyszłość nadeszła – i to w formie stałej infrastruktury służącej do ich wydawania.

29 września Women Help Women i Aborcyjny Dream Team zaprezentowały urządzenie nazwane „Abortomatem”. Nie makietę, nie happening, nie prowokację artystyczną. Automat ma 22 skrytki, w których znajdują się koperty z preparatami do aborcji farmakologicznej.

Osoba zainteresowana kontaktuje się z Women Help Women, otrzymuje kod i otwiera odpowiednią skrytkę. Nie dochodzi więc do bezpośredniego przekazania tabletek z ręki do ręki. Człowieka wręczającego preparaty zastępuje system: kontakt, kod, skrytka, odbiór.

Techniczna prostota nie powinna jednak przesłaniać tego, czemu preparaty mają służyć. Ich zastosowanie ma doprowadzić do aborcji – śmierci dziecka poczętego.

„Hak” na prawo – mówią wprost


Kinga Jelińska z Women Help Women i Aborcyjnego Dream Teamu przyznała, że „abortomat” jest „hakiem” na obowiązujące prawo. W materiałach ADT pojawiło się jeszcze ostrzejsze sformułowanie o „hakowaniu Kodeksu karnego”.

To szczególnie istotne w świetle art. 152 § 2 Kodeksu karnego przewiduje karę do trzech lat pozbawienia wolności dla osoby, która udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy albo ją do tego nakłania.

I właśnie tutaj pojawia się zasadnicza kwestia. Bo automat nie napełnia się sam.

Ktoś musi zdobyć preparaty. Ktoś musi dostarczyć je do placówki śmierci. Ktoś umieszcza je w skrytkach. Ktoś obsługuje system. Ktoś kontaktuje się z odbiorcą. Ktoś generuje albo przekazuje kod pozwalający otworzyć konkretną skrytkę.

Pytanie brzmi więc nie tylko: kto fizycznie wręczył tabletki?

Znacznie ważniejsze jest inne: czy osoby, które świadomie organizują cały ciąg czynności prowadzących do uzyskania preparatów służących mordowaniu niewiniątek, rzeczywiście przestają mieć swój udział w tym haniebnym czynie tylko dlatego, że ostatnim ogniwem jest automat?

Kod PIN nie sprawia, że działania ludzi stojących za całym systemem znikają.

Adwokat Paweł Matyja, komentując sprawę, wskazał, że zorganizowanie całego procesu może zostać ocenione jako udział w tym niegodziwym działaniu. Nie jest to wyrok sądu i dlatego nie należy przedstawiać odpowiedzialności konkretnych osób jako przesądzonej. Ale właśnie z tego powodu działalność „abortomatu” powinna zostać dokładnie zbadana przez organy ścigania.

Na razie automat działa.

Prawo farmaceutyczne też ma znaczenie

Osobną kwestią pozostają przepisy dotyczące sprowadzania, przechowywania i wydawania środków znajdujących się w „abortomacie”.

Ciąża nie jest chorobą, którą trzeba wyleczyć. Tabletki aborcyjne mają w tym przypadku doprowadzić do zakończenia trwającej ciąży, a więc do śmierci nienarodzonego dziecka.

Mifepriston blokuje działanie progesteronu – hormonu niezbędnego do utrzymania przy życiu dziecka w łonie matki. Następnie podawany mizoprostol wywołuje skurcze macicy, które prowadzą do wydalenia już martwego lub umierającego dziecka. Nie jest więc uczciwe zacierać cel ich użycia neutralnym językiem o „zakończeniu ciąży”. Trzeba powiedzieć wprost. Są to środki stosowane po to, aby zabić dziecko poczęte.

To jednak nie zwalnia państwa z obowiązku zbadania, w jaki sposób środki te trafiły do 22 skrytek przy Wiejskiej 9.

Kto je sprowadził? Skąd pochodzą? Kto umieszcza je w automacie? Kto nimi dysponuje przed odbiorem? Na jakiej podstawie są przekazywane kolejnym osobom? Czy sposób ich sprowadzania i wydawania jest zgodny z przepisami regulującymi obrót preparatami farmaceutycznymi?

To nie jest spór o słowa. Chodzi o środki, których zamierzonym i jedynym celem jest zabicie dziecka poczętego. Dlatego sposób ich sprowadzania, przechowywania i przekazywania musi zostać dokładnie zbadany przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny, prokuraturę i inne właściwe organy państwa.


Magda Biejat i „opłacanie komuś aborcji”

W promocji działalności AboTak Aborcyjny Dream Team wykorzystał również zdjęcie Wicemarszałek Senatu Magdaleny Biejat. Organizacja zachęcała, by „tak jak Magda Biejat” przyjść do AboTak, „opłacić komuś aborcję” i otrzymać bluzę z angielskim hasłem.

W ten sposób osoba należąca do kierownictwa Senatu Rzeczypospolitej została przedstawiona przez organizację aborcyjną jako przykład dla osób mających finansowo wspierać kolejne aborcje.

Trzeba przy tym zachować precyzję: twierdzenie, że Magdalena Biejat „opłaciła komuś aborcję”, pochodzi od samego Aborcyjnego Dream Teamu. Nie znamy szczegółów ewentualnej wpłaty ani okoliczności konkretnej aborcji.

Nie zmienia to jednak skandalicznego charakteru samej akcji promocyjnej – wykorzystania wizerunku wysokiego urzędnika państwowego do reklamowania nielegalnej w Polsce procedury, której celem jest odebranie życia dziecku.

To nie jest pojedynczy incydent. Powstaje infrastruktura aborcyjna

„Abortomat” nie pojawia się w próżni.

Źródło: Instagram

Organizacje proaborcyjne stojące za AboTak od lat rozwijają system pomocy w przeprowadzaniu mordowania nienarodzonych: informują o sposobach zdobywania preparatów, pomagają w ich zamawianiu, finansują aborcje i wspierają wyjazdy za granicę. Same środowiska aborcyjne chwalą się „pomocą” udzielaną przy dziesiątkach tysięcy aborcji rocznie.

To pokazuje skalę zjawiska.

Nie mamy już do czynienia wyłącznie z grupą aktywistów prowadzących kampanię polityczną. Powstaje trwała infrastruktura aborcyjna: organizacje, finansowanie, procedury, kontakty międzynarodowe, lokal naprzeciwko Sejmu, a teraz również 22 skrytki z preparatami wydawanymi po wpisaniu kodu.

Mordowanie dzieci w łonach matek zostaje w ten sposób sprowadzona do czynności przypominającej odbiór zwykłej przesyłki!

Tymczasem zawartością takiej „paczki” są preparaty, których użycie ma doprowadzić do śmierci dziecka poczętego.

22 skrytki naprzeciwko Sejmu Rzeczypospolitej

Szczególnie wymowna jest lokalizacja całego przedsięwzięcia. Nie gdzieś na obrzeżach Warszawy. Nie w miejscu przypadkowym. Ale przy Wiejskiej 9, bezpośrednio naprzeciwko Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.

Po jednej stronie ulicy znajduje się miejsce, w którym stanowione jest polskie prawo. Po drugiej działa placówka śmierci, której przedstawiciele otwarcie posługują się językiem „hakowania” Kodeksu karnego i uruchamiają urządzenie mające ułatwiać dostęp do preparatów służących pozbawiania życia niewinnych dzieci w łonach matek.

To szczególnie mocny symbol kapitulacji państwa wobec otwartego łamania jego własnego prawa.

Placówka śmierci działa, automat wydaje pakiety, organizatorzy prowadzą haniebną kampanię promocyjną, a wszystko odbywa się niemal pod oknami instytucji odpowiedzialnych za stanowienie i egzekwowanie prawa. To nie jest już tylko prowokacja. To publiczna demonstracja bezkarności.

To nie jest „pomoc” – to infrastruktura

Spór wokół placówki śmierci AboTak wszedł w nową fazę.

Nie chodzi już tylko o lokal, w którym ktoś może dokonać aborcji przy użyciu wcześniej zdobytych tabletek. Naprzeciwko Sejmu stoi urządzenie zawierające przygotowane pakiety środków służących do zabicia dziecka poczętego, wydawane po otrzymaniu kodu od zagranicznej organizacji.

Aborcja pozostaje bezpośrednim zamachem na życie niewinnego dziecka. To, czy środki służące do jego zabicia wręcza człowiek, przysyła poczta czy wydaje automat, nie zmienia moralnej istoty czynu.

Z punktu widzenia prawa państwowego pojawiają się natomiast pytania konkretne i pilne: kto odpowiada za zawartość 22 skrytek, kto sprowadził znajdujące się tam preparaty, kto organizuje ich wydawanie i czy działania osób zaangażowanych w cały mechanizm mieszczą się w granicach obowiązującego prawa?

Na te pytania państwo powinno odpowiedzieć nie deklaracjami, lecz rzeczywistym działaniem właściwych organów.

Bo za technicznym językiem kodów, skrytek i „pomocy” kryje się rzeczywistość, której nie wolno zacierać: każda dokonana aborcja oznacza śmierć dziecka w łonie matki.

Petycja w sprawie „Placówki Śmierci” AboTak

Jako kampania „Polska Katolicka, nie laicka” uruchomiliśmy petycję do Premiera RP dotyczącą działalności „Placówki Śmierci” AboTak przy ul. Wiejskiej.

Nie możemy zgadzać się na rozwijanie infrastruktury śmierci. Ani naprzeciwko polskiego Sejmu, ani w sercu naszej Ojczyzny, ani w żadnym innym miejscu. Podpisz petycję, przez którą żądamy zdecydowanej reakcji władz.