Zdjęcie wygenerowane przez AI
Michał Rogalski | 10/09/2026
Są historie, które zmuszają człowieka do zatrzymania się i zadania pytania, którego nie da się już zagłuszyć językiem procedur medycznych, umów, „programów” i „usług”. Jedną z nich jest historia chłopca o imieniu Wei, który w 2021 roku przyszedł na świat w wyniku programu surogacyjnego. Dziecko urodziło się z poważnym uszkodzeniem mózgu. Ludzie, którzy wcześniej zapłacili za jego narodziny, nie chcieli go przyjąć, a kobieta, która go urodziła, również nie planowała stać się dla niego matką. Chłopiec, który miał być spełnieniem czyjegoś pragnienia o dziecku, znalazł się więc w sytuacji, w której po narodzinach zabrakło tych, którzy mieli go przyjąć.
Ta historia prowadzi do pytania, którego nie wolno nam ominąć: co dzieje się z człowiekiem, kiedy przestaje spełniać oczekiwania tych, którzy zapłacili za jego przyjście na świat?
Pytanie to jest szczególnie przejmujące właśnie dlatego, że dotyczy dziecka, a więc człowieka całkowicie bezbronnego, zależnego od dorosłych i pozbawionego możliwości upomnienia się o własne prawa. Kiedy dopuszcza się do tego, że przed narodzeniem może być ono przedmiotem nie tylko pragnień, planów, ale i umów oraz ogromnych wydatków, po narodzeniu może się nagle okazać, że jego wartość może zostać zakwestionowana, jeżeli nie będzie odpowiadać oczekiwaniom tych, którzy zaaranżowali cały proces.
I właśnie tutaj dotykamy problemu, który wykracza daleko poza spór o jedną firmę czy jedną metodę tzw. „reprodukcji wspomaganej”. Dotykamy pytania o samą granicę, której człowiek nie powinien nigdy przekroczyć: czy wolno nam uzależniać wartość ludzkiego życia od tego, jakie ono jest?
Kiedy wartość ludzkiego życia zaczyna być oceniana
Europa ma szczególny powód, aby traktować to pytanie z największą powagą.
Historia XX wieku pokazała nam bowiem, jak straszliwe konsekwencje może przynieść odejście od przekonania, że każde życie ludzkie posiada godność. Nazistowska ideologia nie rozpoczęła się przecież od komór gazowych. Zaczęła się znacznie wcześniej – od diabolicznej idei, że można wartościować ludzkie życie, dzielić ludzi według określonych kryteriów i uznawać jednych za bardziej wartościowych od innych.
W tej ideologii osoby chore, niepełnosprawne czy uznane za „nieprzydatne” zaczęto przedstawiać jako ciężar dla społeczeństwa. Pojawiło się przekonanie, że skoro człowiek nie spełnia określonych kryteriów, można zakwestionować jego prawo do życia. Doprowadzono do zamordowania dziesiątek tysięcy osób z niepełnosprawnościami, a później logika selekcji została rozszerzona na kolejne grupy ludzi.
Trzeba wyciągać z historii zasadniczą lekcję: jeżeli człowiek zaczyna być oceniany przede wszystkim według cech, które posiada, swojej sprawności, zdrowia, przydatności albo tego, czy odpowiada oczekiwaniom innych, wówczas podważona zostaje sama zasada godności ludzkiego życia.
A tej zasady nie wolno nam porzucić.
Dlatego właśnie, jako ludzie żyjący osiemdziesiąt lat po największych zbrodniach dokonanych w Europie w imię szatańskiej ideologii odrzucającej świętość życia, powinniśmy szczególnie uważnie reagować wtedy, gdy w języku współczesnej medycyny pojawia się logika selekcji, odrzucenia i „wymiany”.
Co dzieje się, kiedy dziecko nie spełnia oczekiwań?
To pytanie nie jest abstrakcyjne.
W przypadku BioTexCom dotyczy ono realnych mechanizmów oferowanych w ramach komercyjnych programów surogacyjnych. Firma na swojej stronie przedstawia pakiety kosztujące nawet 64 900 euro, a przy droższych programach reklamuje możliwość wielokrotnych, nieograniczonych prób, aż do uzyskania „desired result” (pl. upragnionego wyniku).
Sam język jest tutaj niezwykle wymowny. Mówi się o pakiecie, programie, próbach, rezultacie. Mówi się o tym, co jest zawarte w cenie i co klient otrzymuje w ramach umowy. Problem zaczyna się w chwili, gdy uświadomimy sobie, że „rezultatem” tego programu nie jest samochód, mieszkanie ani urządzenie medyczne.
Rezultatem ma być człowiek.
A człowieka nie można potraktować jak produktu, którego parametry można określić przed zakupem, a następnie zaakceptować albo odrzucić w zależności od tego, czy odpowiada zamówieniu.
W przypadku rzeczy jest to oczywiście normalne. Jeśli kupujemy samochód i okazuje się, że ma wadę, możemy domagać się naprawy albo wymiany. Jeżeli zamówione urządzenie nie działa, możemy je zareklamować. Jeżeli produkt nie odpowiada naszym oczekiwaniom, możemy z niego zrezygnować.
Ale człowiek nie jest produktem, a dziecko nie jest rezultatem zamówienia.
Nie można „wymienić” dziecka dlatego, że urodziło się chore. Nie można uznać jego życia za nieudany rezultat dlatego, że jego zdrowie nie odpowiadało oczekiwaniom dorosłych. Nie można również uznać, że jego prawo do miłości, opieki i ochrony zależy od tego, czy jest dokładnie takim dzieckiem, jakie ktoś wcześniej sobie wyobraził.
To właśnie tutaj ujawnia się fundamentalna różnica między wizją człowieka stworzonego według zamiaru Bożego a logiką rynku.
Człowiek nie ma ceny
Nasza święta wiara od początku głosi prawdę, która w świecie podporządkowanym konsumpcji staje się coraz bardziej niewygodna: wartość człowieka nie pochodzi z tego, co posiada, co potrafi, jak wygląda ani jak bardzo jest potrzebny innym ludziom.
Człowiek ma godność dlatego, że jest człowiekiem – stworzonym przez Boga na Jego obraz i podobieństwo.
Dlatego dziecko chore ma dokładnie tę samą godność co dziecko zdrowe. Dziecko z niepełnosprawnością ma tę samą godność co dziecko w pełni sprawne. Dziecko, które wymaga całodobowej opieki, nie jest mniej warte niż dziecko, które rozwija się bez żadnych problemów. Nie zmienia tego żadna diagnoza, umowa, ani żadna kwota wpisana w cennik.
I właśnie dlatego problem surogacji nie może być sprowadzony do pytania, czy ktoś „ma prawo” skorzystać z określonej usługi medycznej. Musimy postawić sprawę jasno i wyraźnie: człowiek nie może być przedmiotem umowy!
Nasze stanowisko w tej sprawie nie jest jedynie opinią wynikającą z oburzenia komercjalizacją ludzkiego życia. Zespół Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych w „Stanowisku w sprawie macierzyństwa zastępczego” przypomina, że „przedmiotem transakcji są dzieci, traktowane jako towar, a nie jako osoby obdarzone niezbywalną godnością przywiązaną do ich człowieczeństwa”. Eksperci KEP wskazują również jednoznacznie, że pragnienie posiadania potomstwa nie może być rozumiane jako prawo do jego posiadania, ponieważ dziecko jako osoba ludzka nie jest własnością swoich rodziców. Poczęcie i urodzenie dziecka nie może być więc przedmiotem transakcji handlowej. To właśnie tę granicę przekracza logika, w której dziecko staje się „rezultatem” programu zamawianego za dziesiątki tysięcy euro.
Przeczytaj cały tekst Stanowiska Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych w sprawie macierzyństwa zastępczego
Czy któraś z osób zaangażowanych w ten haniebny proceder potrafi otwarcie odpowiedzieć na pytanie: co dzieje się z dzieckiem, kiedy okazuje się, że nie jest takim „rezultatem”, jakiego oczekiwano?
Historia chłopca Wei pokazuje, że to jest pytanie czysto teoretyczne.
Nie można kupić prawa do dziecka
Możemy i powinniśmy współczuć małżonkom, którzy przez lata zmagają się z niepłodnością. Ich cierpienie jest prawdziwe. Pragnienie posiadania dziecka może być jednym z najgłębszych pragnień ludzkiego serca i nie wolno odpowiadać na nie pogardą ani lekceważeniem.
Jednak współczucie wobec cierpienia nie oznacza, że każda metoda prowadząca do jego zakończenia staje się moralnie dopuszczalna. Dziecko jest darem Bożym, a nie prawem konsumenta. To niezwykle ważne rozróżnienie.
Człowiek może pragnąć dziecka z całego serca, ale nie oznacza to, że ma prawo do drugiego człowieka. Nie możemy zaspokajać jednego ludzkiego pragnienia poprzez uczynienie z innego człowieka środka do osiągnięcia celu.
W tym sensie problem surogacji dotyczy nie tylko dziecka. Dotyczy również kobiety, której ciało zostaje włączone w komercyjny mechanizm, oraz samego pojęcia macierzyństwa, które zostaje przekształcone z relacji osobowej w usługę możliwą do kupienia.
A teraz ten proceder przychodzi do Warszawy
Nie możemy więc udawać, że jest to odległy problem dotyczący wyłącznie innych państw.
12 i 13 września 2026 roku BioTexCom zapowiada w Warszawie wydarzenie skierowane do osób zainteresowanych programami surogacyjnymi. Firma rzeczywiście publikuje swoją ofertę w języku komercyjnym, a ceny programów sięgają 64 900 euro.
To właśnie dlatego sprawa nabiera szczególnego znaczenia.
Nie chodzi już wyłącznie o to, co dzieje się na Ukrainie albo w innych państwach, w których surogacja jest dopuszczalna. Chodzi o to, czy w Polsce pozwolimy na normalizowanie praktyki, w której kobieta, jej ciąża i dziecko stają się elementami komercyjnego programu. Potrzebna jest reakcja państwa, aby jasno wyznaczyć granicę tam, gdzie zaczyna się komercjalizacja ludzkiego ciała i losu dziecka.
Polska musi powiedzieć „nie”
Dlatego zwracamy się do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka z apelem o stanowcze działanie.
Nie możemy biernie przyglądać się temu, jak na polski rynek wprowadzany jest język komercyjnego „zamawiania” dzieci. Potrzebujemy prawa, które będzie chroniło kobietę przed uprzedmiotowieniem, a dziecko przed sytuacją, w której jego życie zostaje podporządkowane interesom dorosłych. Nie możemy pozwolić, aby zmiana języka doprowadziła do zmiany sposobu myślenia o człowieku.
Historia chłopca Wei powinna być dla nas ostrzeżeniem. Pokazuje ona bowiem, co może się wydarzyć, kiedy dziecko zostaje sprowadzone do roli rezultatu, który ma spełnić oczekiwania dorosłych. A kiedy przestaje je spełniać, pozostaje człowiek, który nie ma dokąd pójść.
Nie możemy zgodzić się na świat, w którym takie pytanie w ogóle staje się konieczne:
„A co, jeśli dziecko nie spełni oczekiwań?”
Nasza odpowiedź jest prosta, choć wymaga od nas odwagi: wtedy tym bardziej potrzebuje naszej miłości, ochrony i troski.
Bo jego godność nie zależy od tego, czy spełniło nasze oczekiwania. Jego godność pochodzi od Boga. I dlatego nie możemy pozwolić, aby człowiek stał się towarem.
Podpisz petycję do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka i pomóż nam powiedzieć jasno: nasza Ojczyzna nie może stać się miejscem promocji surogacji.
Twój podpis może pomóc postawić tę granicę
Niech nasz sprzeciw będzie nie tylko sprzeciwem wobec jednego wydarzenia. Niech będzie jasnym głosem tego, że w Polsce są jeszcze ludzie, którzy pamiętają, że każde życie jest święte i należy do samego Boga.
Człowieka nie można kupić, czy zamówić. Człowieka nie można wymienić.
Podpisz petycję i pomóż nam bronić tej granicy w naszej Ojczyźnie.
DOŁĄCZ SWÓJ GŁOS – PODPISZ PETYCJĘ DO MINISTRA SPRAWIEDLIWOŚCI